Cytat Zamieszczone przez Stachu
imho dyskusja zeszla na tor pt. "dlaczego ogorek nie spiewa" - klocicie sie uzywajac argumentow, ktore nijak maja sie do problemu zwolnienia ludzi przez BdPN. Ponadto nie znamy oficjalnego stanowiska w tej sprawie.
No to skąd wiesz, że się mają nijak? :)
Cytat Zamieszczone przez Stachu
Jesli macie ochote drazyc temat, dlaczego nie skontaktujcie sie z dyrekcja BdPN i nie spytacie sie jakie jest ich oficjalne stanowisko w tej sprawie tylko obrzucacie sie inwektywami?
Jakoś tak mam wrażenie że drekcja BdPN ma ważniejsze sprawy na głowie, niż tłumaczenie się przed pospolstwem - to ja Ci musze o tym mówić?
Cytat Zamieszczone przez Stachu
Z drugiej strony od dawna toczy sie dyskusja, czy BdPN potrzebuje az tylu pracownikow. W niektorych krajach parki narodowe o podobnych obszarach
Akurat ta kwota, jest na tyle niewielka, że łatwo by ją było uzyskać gdzie indziej. Denerwujący jest jedynie sposób w jaki się to przeprowadza, a nie sam fakt - i tu racje ma Stały Bywalec, że już dawno zgodzilismy sie na taki model gospodarki i należało się z tym liczyć. Z drugiej strony, trudno mi uwierzyć, że akurat w Tarnawie usadowiło sie gniazdo nierobów (bo to jak rozumiem starasz się sugerować). W ramach oszczędności nie zwolniono po jednym pracowniku z róznych miejsc (nie zwolniono równiez tych, którzy pracują na dwa fronty), tylko walnięto w jeden, byc może najsłabszy punkt. W punkt, który potrzebuje pracowników bo będzie rozbudowywany, przynajmniej takie było zawsze stanowisko Parku odnośnie rozwoju Tarnawy, być może wizja modelowej wioski już dawno legła w gruzach, ale nic o tym nie mówiono. Tyle, że jak sie połazi po terenie dawnego Igloopolu, to wygląda to nieco inaczej - idź, zobacz. Gdyby nie legła - to pozostaje jedynie teoria o nierobstwie lub niefachowości i nieprzydatności w tym akurat miejscu. Jeśli tak jest, to BdPN miał prawo ich zwolnić. Zresztą ja jestem zwolennikiem zasady, ktora mówi, że pracodawca zawsze może zwolnic pracownika - bo to on jest pracodawcą, a praca obowiązkiem była kiedyś. Podkreslam więc jeszcze raz, że w tym gdybaniu raczej chodzi o formę, a nie o sam fakt.