Szanowny Zbyszku, trochę (moim skromnym zdaniem) niesmaczne zaczynają się robić Twoje posty, gdzie w co drugim z nich odnosisz sie krytycznie do adwersarzy, wskazując palcem ich rzekomą niewiedzę. Daruj sobie czasem, bo nie moge oprzec sie wrażeniu, że gdyby przyjąć Twoje kryteria sensu uczestnictwa w forum bieszczadzkim, zostaloby tu kilka % zarejestrowanych userow. Co do drogi do Bukowca, to trzeba było wyjaśnić szerzej jak to wyglada, a nie streszczać historię Mucznego - która ma się do tego jak pięść do nosa. To tyle krótkiej dygresji.Zamieszczone przez zbyszekj
Aleksandro, moim skromnym zdaniem stan drogi tego typu ma jednak wpływ na ruch turystyczny lub będzie miał w niedalekiej przyszłości. Droga tamta, na odcinku od tablicy lesnictwa Sokoliki (a więc tam gdzie kończy się dobry asfalt) do Bukowca jest w stanie katastrofalnym. To jest droga dla samochodów terenowych i pewnie dla tego lesnicy i pracownicy parku nie dostrzegają problemu, bo innymi tam nie wjeżdżająOstatecznie smiało tamtędy moga jeździć maluchy i polonezy. Reszta natomiast tylko niszczy swoje samochody i tyle. Stan ten nie poprawia się, bo tam właśnie jest taki sposób myslenia: i tak przyjadą, bo jakos muszą dojechać. Za przeproszeniem: g.. prawda. Ci, co bardziej zasobni w portfele turyści, tak z utęsknieniem tam (Bieszczady) oczekiwani, przyjadą - owszem. Ale tylko raz i więcej nie wrócą. A to nie na tym ma polegać. Podobnie jest z drogą do Wołosatego, przy której zresztą droga do Bukowca to Route66. Tu również sądza, że skoro jest taki ruch, to po cholere remontować droge - niech gawiedź niszczy auta i tak przyjadą i tak przyjadą, bo ruch tu jest największy. Jak dwa miesiące temu napisałem swoje zdanie na temat tej drogi, to dostałem wiele maili, że odstraszam turystów, ze krytykuje bez potrzeby, jakim prawem, itd. Wczoraj problem zauwazyły równiez Nowiny - ciekawe czy coś z tego będzie. Ale wygląda na to, że tak. Nie powino sie zostawiać dróg w takim stanie tylko w mysl zasady, że i tak i tak ludzie musza dojechać. To jest założenie złudne i nie na dłużsa metę.
Co do Tarnawy - czemu nie napiszecie wprost (co zresztą słusznie zauwazyła Aleksandra), że wyksztalciła się grupa ludzi o mentalności nazwijmy to popegeerowskiej, do pgr przywiązana całe życie i całkowicie niereformowalna. Po likwidacji PGR (i podobnych zakladów) i upadku ustroju ludzie ci zostali w prózni. Nie są w stanie przystosować sie do nowych warunków i to zmieni tylko czas - za jedno, moze dwa pokolenia. Grupa ta, wiele by dała, gdyby mozna było odwócić czas i wrócił socjalizm w wydaniu polskim - gdzie mieli jak za piecem (w pewnym sensie oczywiście). Tyle, że takie grupy są dokladnie w każdym regionie. Bieszczady nie są tu jakimś ewenementem.


Ostatecznie smiało tamtędy moga jeździć maluchy i polonezy. Reszta natomiast tylko niszczy swoje samochody i tyle. Stan ten nie poprawia się, bo tam właśnie jest taki sposób myslenia: i tak przyjadą, bo jakos muszą dojechać. Za przeproszeniem: g.. prawda. Ci, co bardziej zasobni w portfele turyści, tak z utęsknieniem tam (Bieszczady) oczekiwani, przyjadą - owszem. Ale tylko raz i więcej nie wrócą. A to nie na tym ma polegać. Podobnie jest z drogą do Wołosatego, przy której zresztą droga do Bukowca to Route66. Tu również sądza, że skoro jest taki ruch, to po cholere remontować droge - niech gawiedź niszczy auta i tak przyjadą i tak przyjadą, bo ruch tu jest największy. Jak dwa miesiące temu napisałem swoje zdanie na temat tej drogi, to dostałem wiele maili, że odstraszam turystów, ze krytykuje bez potrzeby, jakim prawem, itd. Wczoraj problem zauwazyły równiez Nowiny - ciekawe czy coś z tego będzie. Ale wygląda na to, że tak. Nie powino sie zostawiać dróg w takim stanie tylko w mysl zasady, że i tak i tak ludzie musza dojechać. To jest założenie złudne i nie na dłużsa metę.
Odpowiedz z cytatem