Raczej nie ma potrzeby - sztuka jest sztuka. Mnie raczej bardziej zastanawia naiwność tych, ktorzy myslą, że odstrzelenie kilkunastu wilków cos zmieni. Jestem przekonany, że za rok będziemy przerabiac dokladnie to samo i tak samo z wyrachowaniem będą nas do tego przygotowywać.Zamieszczone przez lucyna
Może warto zauwazyć istotna rolę regionalnych mediów w tym temacie, ktore to (zwlaszcza GC Nowiny) odpowiednio przekazuja informacje, które w dobie internetu docierają nie tylko na Podkarpacie, ale znacznie dalej.
Sama chęć i forma przekazu tych informacji jst zrozumiała, ponieważ media zyją głównie z nieszczęść, bo te sie lepiej sprzedają. kto by kupował gazete w której będą same dobre wiadomości - nuda jak cholera.
Cykl artykułów we wspomnianej gazecie dotyczył głównie Rabego k/Czarnej i osoby pana Dydaka, ktoremu zresztą chyba zależało na wyeksponowaniu nazwiska, więc tu go równiez nie pomijam.
Rozwijało sie to w ten sposob, że najpierw były lamenty bo wilki zjadły owce, potem sugestie, że wilki atakuja ludzi i wspomniany pan boi sie o zycie swoje i najbliższych, a temy wszystkiemu wtórowali pozostali - mniej lub bardziej zapewne zainteresowani tematem. Forma artykułów była wyjątkowo anty-wilcza, potem na szczęscie zaczeło powiewiać odrobiną obietywizmu. Nie mniej jednak na łamach gazety wspomniany Pan opowiadał o 2,5 metrowych ogrodzeniach, które wilki przeskakują jakby to były płotki na trawniku, sugerując, że ze swej strony zostało zrobione wszystko co mozliwe, ale to i tak nic nie dało.
W przedostatnim artykule znalazło się zdjęcie pana Dydaka opartego o swój płot na pastwisku. Ze zdjęcia wynika, że wspomniany człek ma coś ze 4m wzrostu, bo solidne ogrodzenie siega mu ledwie po pachy - w rzeczywistości takie ogrodzenie było tylko na podwórku, przy domu, gdzie owce spędzano na noc.
No i wreszcie ostatni artykuł, gdzie wszystko sie wyjasnia: "Według ZBGP, grodzenie pastwisk, na których od wiosny do zimy przebywają owce, jest kosztowne i mało skuteczne, a stosowanie elektrycznych pastuchów w terenie górskim - nie zawsze możliwe. " Czyli krótko mówiąc rolnicy mają gdzieś wszelkie sposoby poza własnym obejściem i tradycyjnie wolą, żeby ktos zrobił coś za nich,albo najlepiej problem sam się rozwiązał. Na dokladkę artykuł zaczyna się wyeksponowaniem zdania: "Jeśli odstrzały wilków nie zostaną przywrócone, rolnicy zaczną je zabijać na własną rękę". Tak, to bardzo chwytliwe, ale od tego to juz tylko krok do podżegania, ponieważ tak ujęty temat w lokalnej prasie, właściwie usprawiedliwia moralnie tych, którzy chieliby to zrobić - włącza w poswiadomości zielone światło. (A przy okazji byłby dobry temat na nastepny artykuł).
Wszystkie artykuły na ten temat dostepne sa w archiwum GC Nowiny i doskonale widac, jak temat się rozwijał, aż do szczęśliwego (?) finału i że nie zawsze było tak, jak sie to najpierw przedstawiało. Temat ewoluowal w zalezności od potrzeb, a fakty - kogo to w sumie obchodzi?
Artykuły:
Wilki atakują - http://tinyurl.com/54cu4
Pozwólcie nam strzelać - http://tinyurl.com/4xuab
Wilk zaatakował człowieka - http://tinyurl.com/63a22
Zabić bestię! - http://tinyurl.com/5g82o
Człowiek i bestia - http://tinyurl.com/6rxd9
Wilki pożerają psy - http://tinyurl.com/4ay7y
2,5 tysiąca podpisów do ministra - http://tinyurl.com/4bscw
Jak trzeba odstrzelic pare wilków, to trzeba - trudno. Ale jak sie okaże, że nic to nie dało, to może zacząć cos wreszcie robić po drugiej stronie?


Odpowiedz z cytatem