Hej :)
Kargulowa wypowiedź, choć nacechowana potężnymi emocjami, jednak pokazuje nam, że oto na naszej Ziemi zwyczajnie zachodzą zwyczajne procesy zwane ekologicznymi. Oto gatunek 'ludź', który ma lepszy fitness do środowicha niż reszta zwierzów, otóż ten gatunek robi to, co robią inne gatunki - eksploatuje zasoby habitatu :P
Kargulu - nie denerwuj się...ten proces w istocie swej jest jak najbardziej naturalny. My, ludzie, nauczyliśmy się eksploatować środowisko w najróżniejszy sposób. Gdyby było tak, że jemy to co złapiemy lub zerwiemy na łączce, to problem wilk kontra człowiek pewnie by nie istniał, bo kto by tam chciał jeść wilka...łykowaty sierściuch :P My łapalibyśmy łanie i wilk by łapał. Czysta końkurencja ze wskazaniem na wygraną lepszego myśliwego czyli człeka. Wilk pewnie próbowałby się odgryźć na nas i zaczął nas pożerać. Lecz my byśmy mogli upowszechnić znany z literatury repelent zwany C2H5OH i wilk musiałby przejść na dietę warzywną :) Tudzież nauczyłby się, że mamy szczelby i palby i by zwiewał jak i teraz zwiewa przed nami.
Ja sądzę, że wystarczy zwykła czujność służb i organizacji ochrony przyrody, żeby wilczorkom nic się nie stało w tak nieprzyjaznych okolicznościach, jakie stwarzamy my im. I nie trzeba się emocjonować, bo zaraz wrogi wilczych zastępów wyciągają wyświechtany argument o 'oszołomach ekologach' i machają nim czyniąc smród niemiłosierny. Lepiej robić swoje - obserwować wilki, donosić o przypadkach kłusowania wilków, pytać głośno dlaczego są za wysokie odszkodowania za owce, interesować się stanem prawnym ochrony wilka, odczytywać informacje o wilku na stronach jego wielbicieli i poznawać jego obyczaje, a nawet próbować fotografować bestię.
Życząc wszystkim szczęścia w tym ostatnim...


Odpowiedz z cytatem