Ponieważ byłem tylko "siłą sprawczą" tego glejtu a nie jego odbiorcą/użytkownikiem, nie mam jak udostępnić fotek.
Sam cel wyprawy był nie tyle naukowy co - rzekłbym - krajoznawczy/dokumentacyjny/edukacyjny - dla lokalnego periodyku (wydawanego społecznie!) zajmującego się edukacją ekologiczną. Warto mieć też poparcie jakiejś instytucji zajmującej się ochroną przyrody, no i samemu robić coś w tym kierunku (np. szkolenie i działalność dawnych SOP i obecnych spolecznych opiekunów przyrody, warsztaty ekologiczne dla dzieków, projektowanie czy pomoc w budowie ścieżek przyrodniczych - tematów jest wiele. - no i umieć to wykazać i uzasadnić...)
Stąd pomysł i jego realizacja.
Natomiast rzeczywiście pisemko typu "chcielibyśmy się przejść bo tam jest ładnie i nie byliśmy, pozwólcie" nie ma moim zdaniem szans.


