Z "kamyczkiem ekologicznym" się zgadzam, myślę podobnie.
Próbuję jednak dostrzec druga stronę medalu (i granicy).
Wszyscy wiemy, że przyroda bieszczadzka nie jest w stanie pierwotnym - wyręby i wypas bydła w latach przed I wojną światową, teren ciężkich walk w latach 1914 - 15, następnie znów wypasy w latach międzywojennych (żeby wymienić czynniki odnoszące się tylko do odcinka przel. Bukowska - Sianki) - to odcisnęlo trwałe piętno na przyrodzie i pierwotna to ona już na pewno nie jest. Ale nie w tym rzecz.Zamieszczone przez długi
Ochrona bezwzględna jest tylko wtedy, gdy człowiek rzeczywiście nie prowadzi żadnej dzialalności - tymczasem po stronie ukraińskiej mamy znakowany szlak turystyczny. Więc co to za bezwzględność? Derty pisał, że w związku z tym należałoby się dogadać z Ukraińcami i doprowadzić do zamknięcia granicy także po ich stronie. To jest logiczne isensowne. Ale ja mam jak zwykle "ale" :D
Przez lata cale teren zamknięty dla turystów stanowił sam koniec worka z Grobem Hrabiny. A teraz mamy tam ścieżkę dydaktyczną. Moim zdaniem można się zastanowić, czy jest możliwe otwarcie Połoniny Bukowskiej i dalej bez szkody dla przyrody, tak jak bylo możliwe otwarcie worka.
Zgadzam się, że zlożony. To, ze pisze kolejnego posta, nie znaczy że nie chcę odpuscić (choć wszystkie misie z natury swej są uparteZamieszczone przez długi
) i że toczę krucjatę o otwarcie tego szlaku. Myślę, że gdyby miało dojść do takiego otwarcia, to musialaby się tu wypowiedzieć cała zgraja ekspertów od szeroko pojętej przyrody, ekologów, botaników, dendrologów itd itd. i dopiero wtedy możnaby stwierdzić, czy otwarcie tej trasy dla turystyki (w ograniczonym wymiarze ilościowym) byłoby możliwe z punktu widzenia ochrony przyrody. Taką wlaśnie dyskusję chcialem - i chciałbym - wywołać.
Pozdrawiam wszystkich :)


