Witaj po długiej przerwie.
Krótko: nie jestem właścicielem firmy, tylko pracownikiem. Fakt, że jest duża (międzynarodowa).
Andy i inni świadkami, że moja komóra akurat najczęściej dzwoniła podczas budowy:
Mam chyba najlepszy zasięg + dużo spraw budowlanych do mnie + też mam taką pracę, że żyć beze mnie nie mogą + dla mnie to też możliwość bycia na górze i pracy jednocześnie (chętnie będę korzystał z laptopa, jeśli będzie można wejść w internet.
ALE:
Moge włączyć wibrator, moge wychodzić pod drewutnię, żeby gadać, mogę trzymać komórę przy dupie, żeby nie dzwoniła innyn przez 15 mni. zanim ją raczę znaleźć.
Z tym liczeniem na dyscyplinę i wyczucie innych... hm... wolę się nie wypowiadać publicznie. W pracy szefuję i wiem, że z ludźmi jak z dziećmi.
Jeśli wszyscy deklarują dyscyplinę, to w czym problem? Przecież do puszki nie wpadnie ani złotówka.
Ja chętnie zapłacę, gdy mi się zdarzy zapomnieć.
A jeśli to chodzi o puszkę itself, możemy ją zamienić na karnego dupniaka - po klapie w dupę od każdego.