Zgadzam się w wiekszości z SB, przynajmniej w kwestii formalno-prawnej. Chyba na podobnej zasadzie działa "Stowarzyszenie Klub Otrycki" (statut na stronie KO)
Tego typu stowarzyszenie to nie zabawa. Trzeba byc absolutnie przekonanym do chęci i celu uczestnictwa w takim przedsięwzięciu. Nie sprowadza się to do "radochy" z chodzenia z plakietką milośnika BdPN. Aby w ogóle rozmawiać na temat takiego tworu, należy odpowiedzieć na pytania, ktore zarysowal Viki. Statut i cele - to musi byc określone najpierw i to nie przepisane z innego statutu,tylko opracowane od podstaw.
Stowarzyszenie w formie proponowanej przez SB, będzie mialo sens w przypadku gdy znaczny udzial "towarzyszy" będą stanowić ludzie stamtąd. Tym nie da się dobrze kierować i działać na odległosć. Ludzie którzy bywają w B raz w roku,wiele nie zrobią - oprócz wplaty skladki. W żadnym jednak wypadku w zarządzie (czy jak tam to zwał) nie powinno byc miejsca dla nikogo z BdPN. BdPN mialby byc partnerem i na ewentulane spotkanie może swojego przedstawiciela oddelegować i to wystarczy. I tu jest pytanie: dlaczego TM BdPN? Moi zdaniem większy sens ma stowarzyszenie miłośnikow Bieszczadów. Trzeba sobie ulatwiać życie i zostawiać furtki. TM BdPN bedzie tworem całkowicie podległym parkowi i będzie fajnie do pierwszego zgrzytu, kiedy to silnijeszy powie: no jak wam sie nie podoba, to my nie chcemy mieć z wami nic wspólnego. Nie wydaje mi się, aby wszyscy tak slepo przyjmowali zdanie parku, a nie przejawiali wlasnej inicjatywy i nie mieli pomysłów, ktore niekoniecznie muszą się podobać parkowi - a być moze i w tą stronę czasem warto zawalczyć. Stowarzyszenie okreslone szerzej, zostawia furtkę, a nie przeszkadza,aby skupić sie na wspólpracy z BdPN.


Odpowiedz z cytatem