Viki, a zatem chyba doszliśmy do consensusu.
Oczywiście, że członkostwo w projektowanym stowarzyszeniu to nie tylko prawa, lecz i obowiązki.
Może dyrekcja parku narodowego udzielać indywidualnych zgód różnym osobom i grupom osób na chodzenie nie po szlakach (oczywiście nie na przełaj, lecz jakimiś ścieżkami) ? Może.
To może również zawrzeć z "sojuszniczym" stowarzyszeniem analogiczne porozumienie. W porozumieniu tym członkowie stowarzyszenia zostaną np. m.in. zobowiązani do monitorowania stanu środowiska i bezzwłocznego informowania władz parku o jakichś zauważonych nieprawidłowościach, zagrożeniach czy już powstałych szkodach.
Dla ważności takiego porozumienia niezbędna jeszcze będzie kontrasygnata Miśki z Otrytu.![]()
Stachu się pewnie trochę ubawił czytając te czysto teoretyczne rozważania osób spoza Bieszczad. Tak czy inaczej, realna inicjatywa założenia stowarzyszenia leży po stronie mieszkańców regionu.


Odpowiedz z cytatem