Cytat Zamieszczone przez naive
Niestety "warszawskie" / od "Warszawki" a nie Warszawy/ zwyczaje trafiły pod strzechy, czyli na to forum.
Niestety coraz częściej ludzie zbaczają z tematu żeby skoczyć sobie do oczu o... wszystko.
A ja przypadkiem trafiłam na taką archiwalną stronkę
PRACOWNIA KULTURY ZIEMI - CZARNA
Jako stowarzyszenie została powołana do życia w 1993 roku z bardzo zróżnicowanymi celami działalności, począwszy od organizacji Koła Gospodyń Wiejskich, Klubu H4, poprzez "Zielone Szkoły", a skończywszy na organizacji Bieszczadzkiego Centrum Edukacji Ekologicznej. Do powstania szeregu tych inicjatyw przyczyniła się grupa miejscowej społeczności, rejestrując stowarzyszenie i przystępując do ogólnokrajowego konkursu "Małych Ojczyzn". Jak dotychczas zorganizowali szereg spotkań z okolicznymi mieszkańcami, kursy wikliniarskie dla bezrobotnych, wystawy miejscowego rękodzieła. Stowarzyszenie prowadzi Galerię, w której zobaczyć można miejscową sztukę ludową. Organizuje eko- i agro-turystykę na terenie Gminy Czarna. Prowadzi stałe biuro, w którym mieści się także punkt doradztwa prawnego. Jako pierwsze, na terenie Bieszczadów, podejmuje działania kulturalne, prelekcje i spotkania, zainteresowane jest prowadzeniem edukacji ekologicznej. Jest ważnym partnerem przy realizacji projektu "Komunikacja w Karpatach", pomaga w organizacji spotkań grup na terenie Bieszczadów.

Obecnie trwają przygotowania do uruchomienia Bieszczadzkiego Centrum Edukacji Ekologicznej. Jest to bardzo ważna inicjatywa mogąca w pozytywny sposób zmienić i ukierunkować młodzież z tego terenu. Grupa zainteresowana jest wszelką współpracą z innymi organizacjami o podobnym profilu działania.

Do organizację należą miejscowi lekarze, nauczyciele, biznesmeni i inni.

Pracownia wydaje kwartalnik "Czarna i Świat".

Tak, osoboście, będąc młodą czarnianką brałam udział w tych spotkaniach (nawet podkochiwałam się w jednym takim ekologu). Niestety, dzisiaj wszyscy wiemy, że te spotkania oprócz chwilowego, popularnego ruszenia, nic konkretnego nie przyniosły. Nic nie zmieniły. Główni sprawcy tych inicjatyw już w CZarnej nie mieszkają. Ja z resztą też nie.
W zeszłym roku byłam w Czarnej. Czekając na autobus oglądałam relikty (swojej) przeszłości... Sklep, kiedyś IGLOOPOL, nic się nie zmienił... (pamiętam jak w kryzysie przywieźli tam nieprzyzwoitą ilość mandarynek, które gniły i można je było kupić za grosze - zawsze będę wspomionać te mandarynki.
W Domu Handlowym można było swego czasu kupić Dżinsy (rozmiar 32 - 44, albo podobny) Na nikogo nie mogły spasować... Teraz DH straszy swoim pustym, wielkim metrażem...
Czekając na autobus zaprowadziłam swojego syna na plac zabaw... na środku była wielka, krowia kupa...
GOK - jego budowa była wielkim wydarzeniem. Odwiedziłam to miejsce z okazji pleneru organizowanego przez... no przecież wiadomo przez kogo...
Ze smutkiem stwierdziłam , że budynek jest dalej w stanie surowym-zamkniętym.

Kochani, mi to wszystko jedno kto rządzi w gminie, nawet prezydent ma swoich doradców, i to jest w porządku, byle rządzili mądrze.
A na Jednej Ambitnej Rodzinie Franczaków (których serdecznie pozdrawiam) nie można opierać funkcjonowania całej gminy.
No i jeszcze jedno - nie tak wyobrażałam sobie "Perłę Bieszczadów"...