Ech, a wpłaciliście jakiś zadatek? Więc spójrz na to z ich strony - lepszy wróbel w garści (czyli klient z gotówką) niż gołąb na dachu (kasa telefonicznie obiecana). Może ich ktoś przez telefon wystawił już kiedyś do wiatru? Też zdarzyło mi się tak odbić, gdzieś w Gorcach (właśnie z powyższego powodu, ktoś sezon wcześniej zablokował chatę i poważny klient przeszedł gospodarzowi koło nosa) - i teraz jak załatwiam tego typu chatę to momentalnie puszczam zaliczkę, choćby niewielką. I działa. W dobie łączności elektronicznej i m-banków to nie problem...


Odpowiedz z cytatem