Hej:)
Mnie też się kiedys zdarzyła podobna przygoda i od tego czasu stosuje metodę dzwonienia co jakiś czas (tak z 3-4 razy trzeba dzwonić) i upewniania się, że rezerwacja jest pewna. Ta metoda, choć upierdliwa, jest skuteczna :) Właściciel widząc tyle zaangażowania i bez zaliczki wierzy w prawdziwość moich zapewnień :)
A co do płacenia przez e-banki. Nie wszyscy wynajmujący mają konto w banku :)
Bardzo to dobry pomysł, żeby przedstawiać publicznie niesolidnych właścicieli kwater. W końcu chodzi nie tylko o takie sytuacje, jak opisana w tym wątku, ale i o zwyczajne naciąganie. Nadal zdarza się że, przez telefon kwatera jest opisywana jako niemalże pałac i nawet zastęp hurys w niej czeka, a na miejscu okazuje się, że domek to buda dla psa nieco powiększona, bez hurys, bez wody ciepłej i z śmierdzacą zimną :) O takich miejscach winniśmy się nawzajem informować.