witam.
Mam pytanie.
Byłem w Cisnej W latach 80-tych. Byłem wtedy w jedynej knajpie, która była w tej miejscowości. nazywała się "wilcze kły" czy to wcześniejsza nazwa siekierki ? Wtedy to był dopiero klimat. miałem wtedy naście lat gdy tam weszliśmy z dwoma kumplami napić się piwa to byliśmy w tak wielkim szoku że myślałem,że występujemy w jakimś filmie grozy. Wewnątrz towarzystwo z pod "ciemnej gwiazdy" sami zztopowcy: ktoś w rogu strugał jakąś rzeźbę wielkim nożem (pewnie potem została w lokalu zamieniona na trunek) , inny grał na harmonijce smętnego bluesa, ktoś zmęczony spał z głową na stole , itp.Jak weszliśmy wszyscy unieśli głowy jakbyśmy byli największą atrakcją w ich monotonnym życiu. Mieliśmy wielkiego stracha ale ludzie okazali się bardzo sympatyczni. Posiedzieliśmy , pogadaliśmy,posłuchaliśmy kilku bieszczadzkich opowieści opowiedzianych tybylczym fajnym językiem i wyszliśmy do obozowiska.
Pozdrawiam forumowiczów