Witam


Szanowni Państwo, słów kilka o mnie i mojej motywacji dozabrania głosu w temacie.
Głosu można powiedzieć niosącego smutek i żal, w cieniu Bieszczad.
Mimo, iż mój nick może wskazywać kobietę de facto jestem mężczyzną.
Facet, chyba w sumie niebanalny, w średnim wieku.
Pełnię funkcję kierownika budowy z uprawnieniami bez ograniczeń.
Prowadziłem inwestycje wielomilionowe.
Obecnie zajmuję się budową, gdzie koszt inwestycyjny wynosi 9,5 mln złotych.
Można więc powiedzieć, że mam pojęcie w temacie budownictwa.
Niejedno widziałem, niejedno przeżyłem, budowałem, a raczej ludzie którymi kierowałem.
Byłem i jestem najmłodszym kierownikiem budowy w bardzo dużej firmie.


Bieszczady miłość moja. Objechałem świata kawałek. Europa,Azja, Afryka, Ameryka Pł. Cudowne miejsca, piękna krainy, niepospoliteosobowości. Przyznaję, są miejsca wspaniałe na ziemi. Widziałem je, byłem tam, przeżyłem. Mówię Wamjednak otwarcie, tak pięknego miejsca na ziemi jak Bieszczady i takspecyficznego nie ma nigdzie, myślę. Przynajmniej ja się czuję wspaniale wmoich kochanych Bieszczadach. Na ile możliwości związane z wykonywaniemobowiązków służbowych pozwalają, to siadam w mojego B6 i do miłości mojej,Bieszczad.

Co to ma wspólnego z tematem? Więc do rzeczy. Moim zdaniem ludzie którzyoferują tutaj nieruchomości postradali zmysły. Żądania finansowe, a raczejoczekiwania, są nie do przyjęcia, fantastyczne, kosmiczne, oderwane odrzeczywistości. To istne szaleństwo. Rozumiem sentencję działania rynkunieruchomości, ale wiele z Państwa po prostu ma aberracyjne wizje i nie ma zcałym szacunkiem, zielonego pojęcia o realnych wartościach rynkowychnieruchomości w Bieszczadach.
Część z Was kupiła z ANR grunty za grosze, powiedzmy ar za 200zł a czasami byłyto nawet mniejsze kwoty, od UG za nie co większe grosze lub inne także groszowemożliwości. Rozumiem Was, kupiliście i chcecie sprzedać. Jesteściewłaścicielami i macie prawo oczekiwać kwoty jakiej chcecie.


Co mną kieruje? Odpowiedź jest prosta. Kocham Bieszczady, boto moja miłość, odwzajemniona zresztą. Pragnę, aby każdy kto chce, kupił sobieposiadłość, ziemię w Bieszczadach, celem jej zasiedlenia. Nabył w cenienoszącej znamiona normalności, od prywatnych właścicieli. Jak to zrobić?
Już Wam mówię i uwierzcie mi, że kreślę prawdę, bo doświadczenie w tym temaciemam.
1. Sołtys. Proszę się wybrać do sołtysa w miejscowości której planujecie nabyćnieruchomość. Zapewniam, że bezinteresownie pomoże, ba szczerze ugości. Maznakomitą wiedzę o właścicielach nieruchomości i ich statucie materialnofinansowym. Dzięki niemu macie szansę naprawdę tanio kupić nieruchomość.
2. Osoby duchowne. Doskonałe rozeznanieo mieszkańcach, sytuacji materialno finansowej, opuszczonych gospodarstwach,działkach , właścicielach. Pomogą bezinteresownie.Na 100% wskażą drogę kupienia nieruchomości w normalnych pieniądzach.
3. Menele. Ta opcja równie skuteczna, co dwie powyższe. Koszt inwestycji, kilkabutelek taniego trunku. Miejscowa wiraszka ma rewelacyjne rozeznanie kto, co,ile, gdzie, jak. Są nieocenioną pomocą w zakupie nieruchomości. Robią zaprzewodników, okazicieli, gospodarzy, per traktorów.
Słowem, magiczni ludzie służący pomocą .


Skreśliłem tych słów kilka, słów w sumie będących zbioremmoich doświadczeń przy zakupie nieruchomości w Bieszczadach dla różnych ludzi.Podświadomość nakazuje mi udzielić bezinteresownej pomocy ludziom, którzy byćmoże chcieliby wykorzystać moją wiedzę, szukając swojego azylu w Biesach, opartego na zdrowy rozsądku cenowym.Pozdrawiam wszystkich, przepraszam tych, których być może obraziłem tudzieżuraziłem.



Ps. Żyj każdego dnia tak, jakby miał on być ostatnim dniem w twoim życiu.