Znam jeden sposob na wyrobienie u kogoś nawyku czystości. Wystarczy zabrać go kiedyś na sprzatanie. Dopóki ktoś nie będize cenił cudzej pracy i środowiska, każda kara spotka się ze sprzeciwem. (bo jesteśmy staystycznie narodem pieniaczy). Zresztą dla zbyt wielu ludzi wspólne znaczy niczyje. Trzeba czasu aby zmieniło się w nasze.
Moje zuchy na pierwszym biwaku uczą się zamiatać i zmywać. Nigdy potem już nie śmiecą w zuchówce. Większości spotkanych na szlaku zwracać uwagi nie muszę, bo staram się bywać w okresach odludnych. Przyznam też, że czasem się wstydzę zwracać uwagę, a czasem się boję. Ot trzeba skoczyć po Miśkę, coby lody sprzątnęła.


Odpowiedz z cytatem