A zaluj Misiu, zaluj...
Najpiekniejsze podejscie ta trasa jakie pamietam, to ze tak powiem - w polowie drogi miedzy moim i Aski slubem (w Chmielu), a weselem (w Chacie). Koniec lutego, a slonce jak w kwietniu i sniegu tyle, co w maju. Bloto - zgoda, zdziebko sie obswinilismy (na szczescie nasze slubne ciuchy moglismy zmienic u Waldka, ktory pomieszkiwal wtedy na samym koncu zwirowki), ale za to te widoki! Niezapomniane!

Pozdrofka,
andy