Wyjasnienie dla osob nie będących "w temacie". Pewności startu nie mają osoby zapisane na liście oczekujących, ci z listy startowej wezmą udzial na pewno. No chyba że coś komuś wypadnie (tu slychać pukanie w niemalowane drewno).Zamieszczone przez WALDI
Zaczeliśmy od końca stycznia, na razie lajtowo (2x w tygodniu spinning lub silownia, 2x basen). Od tego tygodnia "bierzemy się" za siebie na dobre. :)
Pomysl jest wspolny, Silver (Piotrek) jest zapalonym bikerem i startowal już w wielu zawodach xc i maratonach. Nie musial mnie wcale do TC namawiać, bo lubie rower, kocham góry i tą odrobinę adrenalinki towarzyszącą ekstremalnym przeżyciom. No i lubię dać sobie porządnie w dupę, wtedy czuję że żyję. :D
Wiem, że będzie miejscami ciężko, ale za to potem jaka satysfakcja z pokoniania wlasnej slabości. :) No i jak piwo smakuje po takim etapie...
Generalnie mamy zamiar potraktować TC bardziej w kategorii przygody niż wyścigu, chociaż milo byloby "wytrzaskac" po drodze parę osób i nie być ostatnimi. Ale jak to mówią, "wyżej dupy nie podskoczysz", wiem że moja kondycja i stopien wytrenowania nie pozwolą na wzięcie udzialu w pelnowartosciowej rywalizacji z osobami które naprawdę ciezko i uczciwie trenują do wyścigu. Ale nie martwi mnie to, bo chce z przejazdu przez góry zapamietać więcej niż tylko widok przedniego kola nawijającego kolejne kilometry asfaltu/ szutru/ blota.
A motywacja? "HA! I tak mieliśmy przejechać kiedyś tą trasę na rowerach, a tak przynajmniej ktoś powiezie nasze bagaże!"![]()



Odpowiedz z cytatem