Czwartek. Lutowiska
Jest po 9-tej. Wyskakujemy z PKS-u rozglądając się wokół . Jest pochmurno i zaniesione nic więc dziwnego że pierwsze kierujemy się do sklepu zaopatrując się w nuty optymizmu.
Poniżej szkoły skęcamy aby zobaczyć kirkut - ślady drugiej rzeczywistości która była a nie jest.
Na (dawniej) przycerkiewnym cmentarzu patrząc na duży metalowy krzyż bodaj z 1920 roku po raz kolejny zastanawiam się czy kiedykolwiek uda rozwiązać tajemniczą i tragiczną zagadkę tamtego przemytu ?
Kierunek Otryt. Na przewyższeniu zatrzymujemy się aby zrobic zdjęcie pasma Tarnicy i Krzemienia. Tak na prawdę nie widać nic ale kolega pociesza mnie że góry dokleji się Photoshopem. Ale do tego jest potrzebne natchnienie.
Wlewamy więc odrobinę natchnienia i wpychamy się na grań.
Stąd tylko 15 minut i już jesteśmy przy Chatce Socjologa z nadzieją na odpoczynek po wyczerującym dniu.
Całujemy sie z klamką.
Podziwiając dzieło odbudowy nie znajdziemy na nim żadnej informacji kiedy bedzie można liczyć na otwarcie.
A może ktoś z foruma wie coś na ten temat ?
Idziemy w dół. Zatrzymujemy się przy "Przystanku Dumania " i zadumani zadajemy sobie pytanie : co ja tutaj robie ? Wokół szaro buro i nijako.
A może w Piekiełku znajdziemy odpowiedż na te filozoficzne pytania.
Mocujemy się z zamknietymi dzwiami klnąc na całego.
Przekleństwa zadziałały jak cudowne hasło z " sezamem "
Wychodzi brodaty typ i pyta czemu przeszkadzamy w rozgrywce POKERA.
Nie wiem czemu przeszkadzamy i co tu robimy więc turlamy się w stronę Koliby oglądając się za dużą limuzyną BERTRANDA236
Przecież pisał że zabiera na stopa ?
p.s. dla wszystkich krórzy cierpliwie to przeczytali załączam pocztówkę z pozdrowieniami.


Odpowiedz z cytatem