Sękowieć jest super ale ma jedną wadę w razie niepogody "obrady"znowu się rozlecą na zajecia w "podgrupach" :( .Moja propozycja to jak zwykle Dołżyca koło Komańczy a to dlatego że jest tam miejsce na "obrady" dla około 50 osób pod dachem i poza noclegiem.Miejsce też jest fajne bo małó kto tam zagląda. Na miejscu jest nizła baza noclegowa i gastronomiczna ,można zamówić jedzenie lub dogadać się z Iloną i samemu coś zrobić bo kuchnię ma bardzo dużą.Kto chce może to zobaczyć na stroncę Irasa-schronisko "Pantałyk"