Ale wpadka...
I z Kobietą Bieszczadzką :) i z Zosią-samosią i...
Ja po prostu słucham różnej muzyki i pewnie z każdym bym mógł zasiąść przy kufelku i zatopić się w słuchaniu :) Nawet drażni mnie fakt, że w bieszczadzkich knajpach najczęściej lecą kawałki WGB, SDM-a albo KSU, a czasem folk szkocki lub irlandzki, a nie ma miejsca na takie kawałki jak np ' Eine kleine nacht musik', '4 pory roku' albo 'Pastoralna' i mln innych. Ostatnio doskonale też nastraja mnie 'górsko' muza Możdżera (dzięki Ci Peter :) ) choć to jazz.

I jeszcze jedno - unikam słuchania muzy na gór wierzchołkach. Tam są inne dźwięki, a wśród nich NGR :) W ostateczności dobrze grzmi w takich miejscach gitarka+organki