Witam :)
Szanowny Panie Michale. To miała być rozmowa o problemach, a nie osobiste wycieczki czyli żarcie po polsku :)Moje pytanie brzmi w tym miejscu (nieodmiennie w takich dyskusjach) - to czemu Pan korzystasz z wyrobów drewnianych? Zacznij stosować plastik fantastik zamiast bukowych pięknie giętych mebelków, a może okleinowanych tylko bukiem, dębem, olszą itd. A może dorzucasz do gryla bieszczadzki węgiel drzewny? To zamień go powiedzmy na łajno krowie - sprawdzony patent czarnohorski :) Może to zrobią również inni, którym nie w smak wycinanie tych buków? Ale to trochę nie fair z mojej strony, że tak zaczynam. Przyznaję.
Jeżeli zaś wrócimy do owych 100-letnich buków w lesie stojących, to powinniśmy sobie teraz zadać pytanie: ile jeszcze postoją i co Natura będzie z tego miała? :) To kluczowe pytanie i ciekaw jestem ile wiadomo na ten temat ludziom nie będącym zawodowcami?
W krytyce działań gospodarczych leśników często przewija się argument: wycinając stare drzewa niszczą przyrodę. Tu pragnę zacząć. Z punktu widzenia interesu gospodarczego istnieje pewien przedział wieku drzew, kiedy jest najlepiej je wycinać. Chodzi o balans pomiędzy czasem użytkowania gruntu leśnego i poniesionymi na to nakładami a ilością i jakością drewna możliwego do uzyskania z tego gruntu. Zapatrzenie się leśników (a przede wszystkim właścicieli lasów) w tę stronę doprowadziło na przestrzeni wieków do znacznej degradacji naturalnych lasów, które po prostu próbowano zastępować uprawami drzew o największym tempie wzrostu (największej produkcyjności). Do tego nie wiedziano właściwie nic o tym jak takie olbrzymie monokultury drzewiaste uprawiać. Skutkiem takich działań jest m.in. zupłny niemal brak lasów liściastych w Sudetach oraz Beskidzie Wysokim, a także ogromne powierzchnie lasów sosnowych na Pomorzu czy w centralnej Polsce oraz niebywała ich słabowitość. Utrwalono w mentalności leśnej braci stereotyp, że las można hodować w tzw cyklu produkcyjnym, którego długość ustalono w oparciu o wyżej wspomnianą zasadę równowagi pomiędzy kosztami a spodziewanym dochodem ze sprzedaży drewna. Wprowadzono tzw wiek rębności dla poszczególnych gatunków drzew.
Oscyluje on dla większości gatunków w okolicy 100 lat zazwyczaj nieco przekraczając ową magiczną setkę. Opóźnienie wyrębu prowadzi do postępującego z czasem uszkadzania surowca drzewnego przez grzyby, owady itd. A więc ilość dostarczanego na rynek drewna dzięki temu zjawisku będzie mniejsza, a zatem jego cena wyższa. Starzejące się drzewa są ostoją mnogich gatunków roślin i zwierząt. Nawet po śmierci, naturalnym zamarciu na skutek choćby osiągnięcia wieku biologicznego, stojący truposz nadal dobrze służy wszelakim żyjątkom i można nawet mówić o swoistej ewolucji tej części biocenozy, która jest związana właśnie z trupami drzew. Im dłużej takie trupy stoją tym więcej organizmów może w lesie znaleźć odpowiednie warunki do rozwoju. Istnieje swoista sukcesja w czasie w obrębie takich drzew. Wycinając drzewo w owym sztucznie wyznaczonym wieku rębności przerywamy brutalnie proces sukcesji. Między innymi tzw. owady saproksyliczne (przechodzące cykl rozwojowy w rozkładającym się drewnie) stanowią jedną z najbardziej zubożonych grup zwierzęcych w Europie w skutek panującego przekonania, że trupy drzew z lasu należy wywozić, bo są źródłem wszelkich chorób drzew żyjących.
Czyli - stare drzewa w lesie są potrzebne. Ale, jak wykazują badania w P. Białowieskiej czy w seminaturalnych lasach Fennoskandii, drzewa martwe to około 100-120 m3 na hektar lasu podczas gdy w lesie gospodarczym jest to jedynie pod 10 kubików. W to wlicza się wszelkie martwe drewno, nie tylko stojące zamarłe drzewa ale i kłody drzew leżących, obumarłe gałęzie na drzewach żywych i leżące na ziemi. Przeszło 10 razy mniej jest martwego drewna w lasach zagospodarowanych niż w seminaturalnych!! I w dodatku struktura wiekowa i grubościowa martwego drewna jest też odmienna w obu typach lasów. Brak w lasach zagospodarowanych drzew zamierających i martwych o dużych średnicach!!
Czyli że leśnicy do odstrzału? :) Otóż w nieco bardziej uświadomionych ekologicznie społeczeństwach, jak szwedzkie czy fińskie, takich postaw się nie spotyka. Tam nikt nie podniesie ręki na prywatnych właścicieli lasów, którzy posiadają więcej niż połowę wszelkich lasów gospodarczych tych państw. Za to lepiej niż u nas funkcjonują gremia naukowe, które nie skupiają się na zażartej krytyce leśnictwa jako takiego, a próbują znaleźć wyjście z sytuacji. Zaproponowano pozostawianie starych i martwych drzew starając się określić, jaka ich ilość zapewni warunki do rozwoju wszelkich możliwych organizmów zwierzęcych i roślinnych. Problemem jest ustalenie odpowiedniej ilości tych drzew oraz sposobu, w jaki mają być pozostawione. Jest to ruch do przodu w sytuacji, gdy o pełnym pozostawieniu lasów samym sobie nie może być mowy? Również w polskich lasach państwowych wprowadzono szereg istotnych zmian mających na celu zwiększenie udziału martwych i zamierających drzew w strukturze drzewostanów. Ponadto LP zostały przymuszone do wyznaczenia obszarów Natury 2000, a z własnej inicjatywy rozpoczęły tworzenie tzw komplesów promocyjnych, które w zamierzeniu swym mają m.in. badanie nowych i bardziej ekologicznych metod hodowli lasu (tfu - nie lubię tego słowa!). To jest początek i wiele tu jeszcze widać starego myślenia. Ale nie mów Pan, Drogi Michale, że zagraża nam obecnie łażenie po młodnikach. To po prostu świadczy o tym, że zamykasz oczy na to, co naprawdę się dzieje w gospodarce leśnej. I są jeszcze PN-y. Tu niestety wyłazi na wierzch nieudolność i niewydolność państwa, które zupełnie przestało wspierać tę sferę ochrony przyrody, co prowadzi do m.in. negatywnej selekcji w szergach pracowników PN-ów (nie wszędzie na szczęście). Jest też spora sieć rezerwatów, których ilość w porównaniu z innymi państwami Europy jest znacząca. Jest początek drogi, na której stoimy i my, Bieszczadnicy. Niektórzy z nas staną w szergu tych, którym obce są idee ekologii, a raczej wybiorą urbanizację Bieszczad, eksploatację lasów na budulec czy opał, a gdy leśni nic nie zrobią, żeby ratować zamierające w skutek czegokolwiek drzewa, będą na nich wykrzykiwac inwektywy zapominając o tym, co tutaj napisałem :)
Zresztą i 'ekologiczni' też akurat leśnych opier...tego za nieratowanie 100-letnich drzew, które Natura wyznaczyła do usunięcia. I będą ludziska buczeć, że las pełen trupów drzew. Chyba że coś się im uświadomi, czegoś nauczy...

To na razie tyle. O roli starych drzew napisano całe tomy. Trudno je streścić w wypowiedzi na Forum. Ale chciałbym, żeby moja pisanina rozpoczęła jakąś większą dyskusję o jednym z ważniejszych aspektów ochrony przyrody.