Witam :)Zamieszczone przez Michał
Tylko, że pindylenie to jest nieco potrzebne, żeby uświadomić czytelnikom tego Forum, dlaczego takie, a nie inne formy ochrony są przyjmowane. Nie każdy pamięta kurs ekologii, a oczywiste dla Ciebie związki tejże z ochroną przyrody dla innych już takie być nie muszą.
Czyli nie pindylenie, a wałkowanie kawałek po kawałku owej ochrony z przypominaniem 'bazy naukowej'. Inaczej nic nie osiągniesz, a nawet zniechęcisz. W poprzednim poście ruszyłem nieco wierzchołek góry lodowej jaką jest temat 'leśnictwo a sprawa starych drzew'. W tym temacie kryje się zasadnicza część przeogromnej wiedzy o funkcjonowaniu ekosystemów lądowych, a w tle właściwie już filozoficzny problem naszego funkcjonowania na Ziemi. Zagadnienie sensu, celów, stosunku do otoczenia itd. To już przekracza zakres ekologii. Czy to Ciebie intersuje bardziej? Ale i w takiej dyskusji dojdziemy do podstaw - do pindylenia teoretycznego. Każda dyskusja ma służyć ustaleniu czegoś. Np paradygmatu ochrony przyrody? Może być? Czy tylko ma służyć do wulkanicznych wybuchów potoków słów, które niczym lawa spłukują wszystko i wszystkich, a za sobą zostawiają siarczany smród... Jeżeli to nadal by miało tak wyglądać, to przepisuję się natychmiast do grona obserwatorów z dala popatrujących na dymiący wulkan. Niech sobie dymi, a my tu mamy ważniejsze sprawy.


Odpowiedz z cytatem