Jabol, ja się wcale na Ciebie nie pogniewałem.
A napisałem tylko, że to mogli być rolni lub leśni "robole", co zresztą nie oznacza zaraz ludzi miejscowych. Ściągają tam bowiem (do sezonowej pracy) także różne szumowiny z całej Polski. Sam takich "wydziarganych" widywałem i dziwiłem się, czemu leśniczy ich zatrudnił.
A poza tym kulturę zachowania to się chyba wysysa z mlekiem matki. I chyba nie zależy to tylko i wyłącznie od statusu społecznego danej osoby.
W zeszłym tygodniu podróżowałem porannym pociągiem do Lublina. Ze mną w przedziale jechał jakiś pan mecenas na rozprawę sądową (zorientowałem się z kilku rozmów, które prowadził przez komórkę). Pozostawił po sobie bajzel - porozrzucaną gazetę, plastikowy kubek po kawie i tackę po kanapce. Gazetę mógł chociaż złożyć, a kubek i tackę wyrzucić (pojemnik na śmiecie był pusty). Był to facet ok. 60-tki, na pewno z wyższym, prawniczym wykształceniem.
Gdy wychodziliśmy z przedziału, pokazałem wzrokiem to "pobojowisko" i spytałem, czy to tak zostanie. - Sprzątną. - krótko i nerwowo odpowiedział. A pociąg jechał przecież dalej, przez Rejowiec, aż do Rawy Ruskiej. W Lublinie być może ktoś zajrzał do przedziału i dziwił się, co to za "stonka" w nim podróżowała (mimo że był to wagon 1 kl.)


Odpowiedz z cytatem