Z tym łowieniem ryb to różnie bywa... Bydlę to złośliwe i znające się na rybakach.
Kiedyś di Dusztyna przyjechało towarzystwo z Warszawy. Wędki - marzenie, przynęty sam pewex. Poszli o 4 rano na zakole, o 10 wrócili z mydłem. Ok 11 przyszedł leśniczy, pokręcił się po polu, wlazł do wody między kąpiące się dzieciaki, tu się schylił, tam sięgnął pod kamień i w 10 minut miał pół reklamówki ryb. Warszawskie towarzystwo zzieleniało. Ubaw był na całe pole.
I tak od absolutu zeszliśmy na ziemię
Długi