Byłem nieobecny 3 dni, a tu proszę....(Czyżby wojenka). Wtedy jak sobie tak "myślalem sam..." nie przypuszczalem że to wogóle kogoś obejdzie. Ja tylko bylem w "podziwie"(z niejaką zazdrością) dla Was.
The_End - nie wiem czy mam gg (muszę popytać córuchny - ona ma ale ja?) Po za tym dostęp do komputera mam dość ograniczony czasowo(obowiązki itp.) i tylko w wieczorowo póżnych godzinach. Ale nie turbuj się Wasze. Może jeszcze spotkamy się "nad wodą" - kto wie.
K.B. nie miej za zle: - że pstrągi..., - że na rękę... Nie chcialbyś zapewne (jak wszyscy obecni na forum), żeby takie Zjawisko (w najlepszym tego slowa znaczeniu) jak K.B. gdzieś tam w "wojażach" "padla" (czyt. oslabla) z glodu.Nie braknie dla nas pstrągów z tego powodu. Ręczę Ci za to.

Ewo_natto! Na Rabie jest pstrąg (choć rzadki to okaz a "okaz" jeszcze rzadszy). W 2004 sporadycznie bylem na Rabie (brak czasu) ale i tak wiem. Mam na myśli Rabę od Dobczyc w dól, znam ją tam "kamień po kamieniu" (tak "myślę" być może , że "samo...")
Pozdrawiam
Niezwykla K.B. jestem peklen podziwu (sic!) dla Twych umiejętności radzienia sobie w: "na rękę" (Cie! no...no...) Ja za nic ale to za nic nie potrafię, a i wędką też bardzo bardzo trudno. Ale trudno (u haha)...
Jest jeszcze coś by nikt nie myslal zle o takich jak my. Wyobraż sobie (co musimy przeżyć!): plany (ta faza to rówinież senne marzenia), przygotowania, wyjazd i wreszcie nad wodą. Tu strategia postepowania (nieodzowna znajomość wody) i wędkowanie: rzuty, podchody, dobór muchy itp.n Jeżeli jest ten lut szcześcia: to i ryba (wtedy szybsze bicie serca, rozdygotane ręce) a póżniej napawanie się widokiem upragnoinej... i delikatne (bardzo ważne) wypuszczenie( w tym miejscu dobrze mieć w pogotowiu jakieś 2-3 rzyczenia( nie mylić z ręcznikiem i mydlem))

I tak to już z nami jest.
Pozdrawiam

P.F.