Płakać to się chce, jak się czyta posty na Onecie o tej wystawie. Powiem tak - byłem wczoraj, widzialem. Jest okrutna. Ale, o ile mi wiadomo, tak po prostu było. Wadą moim zdaniem jest nie brutalność, okrucieństwo prezentowanych na niej obrazów (nota bene GW nieco podkoloryzowała, piszac o "brudnych oprawcach z UPA" itd) ale jednostronność całości. NIe ma bowiem na tej wystawie ani jednego słowa o tym, że Polacy na Wołyniu oprócz bronienia się przed atakami (zakladanie baz samoobrony, ewakuacja do nich zagrożonej masakrami ludności) nie pozostali Ukraińcom dlużni. I niestety też napadali na wsie i tęż mordowali, i też robili to okrutnie. O ile mi wiadomo, nie tak okrutnie jak Ukraińcy i liczba ofiar też była mniejsza (kilkakrotnie) - ale jednak. O tym się na tej wystawie nie mówi...Podobnie jak i o wielu innych rzeczach, np. o dziłalności na Wołyniu oddzialów policji pomocniczej, i polskiej, i ukraińskiej. Ktoś kto nic nie wie na temat stosunków polsko - ukraińskich w XX wieku, NIE POWINIEN ZACZYNAĆ SWEJ EDUKACJI W TYM TEMACIE OD TEJ WYSTAWY. Ale przepraszam , bo temat z Bieszczadami związan jest dośc luźno i ciutek na siłę. Polecam jeszcze obok wymienianych przez przedmówców pozycji wspominienia "Chrina" - "Kriz smich zaliza", niestety nie wyszło w Polsce oraz Omeljan Płeczeń, "7 lat w bunkrze" - co prawda rzecz Bieszczadów nie dotyczy ale jest bardzo ciekawa. Goraco pozdrawiam wzsystkich z Krakowa!


Odpowiedz z cytatem