Czytam i wierzyć nie mogę,
że dwóch tak miłych facetów
z niewielką pomocą Drzewka
nagle się zmienia w poetów.
Choć nie, źle powiedziałam.
Pewnie tacy już byli.
To zawsze w człowieku gdzieś siedzi,
wypływa z impulsem chwili.
Tylko nam trochę głupio,
że zbyt byliśmy zajęci
by w zgiełku dnia codziennego
zobaczyć co sie święci.
Tak sobie patrzę i widzę
i cieszy mnie to straszliwie,
że wielka potęgą slowa
wladacie tak żartobliwie.
Lecz pojedynek - rzecz męska,
przeto nie rzucam wyzwania,
a zamiast tego się zajmę
codzienną sztuką czytania.
Bo nie chcę męczyć bez sensu
wrażliwych gustów otryckich
z pomocą nieskładnych rymów,
metafor cokolwiek laickich.
Prawda powszechnie to znana,
poeci już o tym pisali,
że słowa wprawnie dobrane
rażą jak ostrza ze stali.
A stuknąć jak młotkiem można
wersem nieprzemyślanym,
lub niesmak jak kac pozostawić
wierszem w pośpiechu pisanym.
Lecz Wasze szturchańce słowne
krytyce pola nie dają.
Co więcej, z siłą fotonów
w pamieć nam się wciskają.
Kiedy już głowa w szwach pęka
od durnych obrad komisji,
lustracji, łapówek i innych
głupot, co są w telewizji
istnieje jedno lekarstwo
ból mija jak pstryknąć palcem
-Igora Wyważonego
potyczki z Maciem Zuchwalcem!


Odpowiedz z cytatem