31 grudzień...Jak w "Siekierezadzie":"... położyłem sie wieczorem i obudziłem rano...Babciu Oleńko toż to cud!!!"
Otworzyłem oczy.Zbudził mnie hałas przed chatka...Wyjrzałem.To Harnaś pracowićie rąbał uzupełniając zapas drewna. Ma zdrowie chłop. Czuł potrzebę narąbać się od samego ranaWstawanie trwało dosc długo. Pośniadaliśmy...Potem poszliśmy do lasu po drewno...Bieszczady :D Cóż za cudna kraina, gdzie kac sie nie ima
Z poczatku jakos nie kwapiłem sie do wymarszu...Rozleniwienie? Moze osłabienie?...hmm...Popołudniu doszły nastepne cztery osoby...Harnas był w baligrodzie i dowiózł nam sześc piw...Jeszcze sie wahałem czy zostać, ale powoli sie pakowaliśmy...Pozczułem zew... Z początku słabiutki, ale narastajacy...Dotarło do mnie- trzy dni w jednym miejscu? To grzech zniechania wedrówki
Idziemy Bracie!


Odpowiedz z cytatem