Cosik markotno nam było opuszczać to miejsce. Ale dobrze byłoby znaleźc sie dziś na Chryszczatej, zabiwakować gdzieś i z rana juz na spokojnie poszukac chatki...Jeszcze ostatni rzut oka na izbę...Chyba nic nie zostawiliśmy prócz świeczek i notatnika chatkowego zostawionych świadomie dla Tych Co Po Nas.
Idziemy...Ech..eee...uff...Tobół na plecy, kijki w dłoń i wio!... Po schodkach w dół potoku, hopla! hopla! i za potokiem ostro do góry krótkimi trawersami. Wyszliśmy na górę z dolinki. "Tam w dole ktoś idzie!" Dwie postaci , "garbate" jako i my :D mach! mach! Łapką do nich - odmachali :) cos mi zaswitało w głowie...Widzę ich pierwszy raz w życiu a juz wiem że ich znam :D To Anyczka ze swoim chłopakiem!i znów obcy ludzie witają sie jak starzy znajomi
Przedstawiamy sie: Bison, Jabol, Anyczka, Edi...
"Wracamy, doprowadzimy gości do chatki... :) " ... i odwrotna droga: spowrotem trawersami krótkimi ostro przed potokiem...aloph! alpoh! od potoku schodkami...i chatka"Dawno nas tu nie było...""No, chyba conajmniej 15 minut...
""znaczy się - czas odpocząc..."
Pecik..Edi nie pali...Nie szkodzi...Gadu gadu...Rzut oka na zegarek...Godzina jeszcze dojrzalsza...Hmmm... Skoro ktoś będzie w chatce, to pójdziemy sie poszlajać bez zbędnego balastu...Nasz dobytek zostawimy pod opieka ludzi poznanych 10 minut temu. Rozsądny pomysł![]()
Bison wypatroszył swój plecak, wrzuciliśmy do niego nasze kurtki, termosy i cos do jedzonka.Gotowi. Pa! Pa! Wrócimy jak wrócimy :D
No i ...po schodkach do potoku...tylko jedno hopla! -bez plecaków przez potok, i za potokiem ostro pod górę bez trawersów :D


Odpowiedz z cytatem