Co by jakoś zachęcić do śpiewu ogólnego, postawiam na stół buteleczkę smrekóweczki, czyli napitku miejscowego, na dwunastu ziołach produkowanego
... miny zgromadzonych były różne ...
![]()
![]()
![]()
....ale ja wypiłam do jovi, jovi do jabola i tak poszło po ławie :) "hamulcowych" prawie nie było ... :P, tak więc buteleczka poruszała się sprawnie :).... a wraz z nią, wzmagały sie nasze głosy
.... hiehiehie..... ale jak to bywa w Nowy... pojawia sie wcześniej czy później syndrom dnia nastepnego, czyli nasza impreza, zaczęła przybierać bardziej kameralny charakter :) ... pożegnali się z nami Pumsky, Sowa i Sadysta... jak również różne inne osoby, których dotad nie zidentyfikowałam
..... na ławę wjechałą kolejna buteleczka napitku ...
(zrobiła kobitka zapasik) ... i tak rozpoczęła się wojna na smrekówkę....


... miny zgromadzonych były różne ...
Odpowiedz z cytatem