Kuchnia gościła już tylko najwytrwalszych zawodników .... :D ja jako kierownica, nie uczestniczyłam (niestety) w wojence.... za to wyzwanie podjęła jovanka :D:.... i tak od miareczki do miareczki.... zeszło pół nocy...... ( nadmienię, że widziałm, iz zakradło się drobne oszustwo :P, a mianowicie jabol zgrabnie omijał swoja kolejkę... heheh jova jova...nie daj się tak...
) ... hehe ..... zostało nas czworo.... Bison brzdękał coś na gitarze, tak cichutko co by nie zbudzić .....
... a ja podjęłam funkcję obserwatora, co by móc teraz opisać owe zjawiska które następowałay w miarę obniżanie się poziomu w butelce :P a mianowicie bardzo interesujące zjawisko łokciowe w przypadku jovy i mętnienia w przypadku jabola...
![]()
![]()
jovie spadaly łokcie z ławy a jabolowi zmętniał wzrok........ :P:P:P hehehe........


) ... hehe ..... zostało nas czworo.... Bison brzdękał coś na gitarze, tak cichutko co by nie zbudzić .....
Odpowiedz z cytatem