Wieczór. Barnaba się nudzi. Rzuca pomysł. „Może tak jeszcze dziś do tej bacówki, w której spotkałeś Jabola, Ediego, Gabriela i resztę”. Nie jest w końcu daleko, co to dla Karawanu. Jedziemy. Potem pieszo, przez potok. Jesteśmy na miejscu. Cisza. Nikogo nie ma. Wchodzimy do środka. Porządek jak zwykle w tym miejscu. Siadamy na ławie chwila rozmowy syna z ojcem. Lubię takie chwile. Znajdujemy zeszyt. Nigdy takowego tu nie było. Czytamy. To Jabol z Bisonem go założyli. Piękny wpis Jabola. Zresztą czytaliście jego relację to wiecie, że facet pisać potrafi i narysować coś też. Bison ma zapewne dobry charakter ogólny / nie można tego powiedzieć o piśmie/, ale dało się przeczytać. A tak na zakończenie tej części relacji. Jak w jakiejś bacówce, czy podobnym miejscu znajdziecie pamiętnik i będzie tam wpis z podpisem Magister z Poznania to znaczy, że ja się podpisałem. Wracamy na kwaterę. Koniec dnia. Zagadka: Kto się zorientował gdzie byliśmy wtedy z Barnabą?
C.D.N


Odpowiedz z cytatem