Teraz jedziemy przez Lutowiska, Czarną, Polanę do Zawozu. W Zawozie mamy zaprzyjaźnionych tambylców. Po prostu latem zawsze zatrzymujemy się na parę dni u Państwa Markuców na agroturystyce. Pani Danusia jak zwykle uśmiechnięta raczy nas kawą. Opowiadamy sobie o wszystkim, co się zdarzyło u nich i u nas od ostatniej wizyty. Rozmawiamy też o maturach, bo ich dzieci w tym roku zdają. W tym miejscu wszystkim maturzystom życzę powodzenia. Wracamy przez terze do Cisnej. I co widzimy przy sklepie? Oczywiście znajomy „elektryk” pilnuje bezpieczników. Zakupy w Samie i powrót na kwaterę. Po drodze informuję Barnabę, że następnego dnia jadę służbowo do Rzeszowa. Ku mojemu zdziwieniu wyraża on chęć jazdy ze mną, ponieważ chce już wracać do domu. Okazuje się, że Ania ma jutro urodziny i Barnaba chce być w Poznaniu. Ktoś kiedyś powiedział serce nie sługa. Coś w tym chyba jest. Ja się cieszę, że jutro spotkam w Rzeszowie Jabola. C.D.N.


Odpowiedz z cytatem