Na razie wracałam tylko 2 razy, ale mam nadzieję, żę ta liczba się zwielokrotni:) Zakochałam się w tym miejscu:) i to już za pierwszym razem, kiedy byłam tam z rodziną i "wspinałam" się z Tatą na Smereka marudząc, żę już nie moge i umieram( miałam 12 lat). W następne wakacje wiedziałam gdzie chcę jechać:)Niestety moje marzenie spełniło się po 2 latach- kolejna rodzinna wycieczka. Z zazdrościa obserwowałam tych wszystkich, którzy wybrali się tam z plecakami, namiotami, marzyłam też o takiej wyprawie. I w końcu po 6 latach od mojej pierwszej wyprawy wybrałam się właśnie z plecakiem, namiotem i 2 znajomymi w Bieszczady:) To były moje najpiękniejsze wakacji. Przęyłam tak wiele, poznałam tylu miłych ludzi(szczególnie miło wspominam te osoby które zlitowały się nad nami, biednymi autostopowiczkami:)) Byłam w stanie zauważyć to piękno Bieszczad, ta magię. Tęsknie i to strasznie, bo znalazłam swoje miejsce na tej Ziemii a nie moge na razie do niego wrócić. Ale czuje się wręcz obdarowana, bo w chwilach smutku i totalnego zmęczenia moge zamknać oczy i widze przed sobą te wszystie przepiekne, zachwycające widoki:)Jakby cząstka mnie tam została...Pozdrawiam wszystkich dla których Bieszczady sa tym czym dla mnie:)