ostatnio w Bieszczady jechałem prawie 13 godzin. Było warto! Tak naprawdę zakochałem się w tych górach w październiku ubiegłego roku. Poczułem sie wolny. Prawie jak Zakapiory z książki Andrzeja Potockiego (no zdecydowanie mniej alkoholu we krwi). I to jest chyba to co przyciąga w te góry, zwłaszcza poza sezonem.