Generalnie z przedmówcą się zgadzam, aczkolwiek patrząc na kształtowanie wizerunku Bieszczadów, zastanawiam sie jednoczesnie, co jest/byłoby poprawniejsze "politycznie" - pokazać ludziom (mam tu na myśli turystów zwłaszcza tych "nowych", którzy dopiero w Bieszczady przybywają), że istnieje (istniało?) coś takiego jak regionalna kuchnia, wystrój, obyczaje - niech by i w knajpie stojącej między basenem, a lądowiskiem dla helikopterów (kto zechce wyłapie meritum) przypominającej, że dawniej w każdej niemal bieszczadzkiej wsi znajdowała się karczma w której można było przyzwoicie zjeść i popić - a w niektórych 2, czasem 3 karczmy - czy też wciskać ludziskom kit, że takie budy jak np. "Siekierezada", mają COŚKOLWIEK wspólnego z Bieszczadami, oprócz tego, że stoją na tej ziemi.Zamieszczone przez Derty
Chocby i 2 karczmy z jadłem regionalnym w całych Bieszczadach staneły, to juz byłoby coś - owszem byłby to typowy biznes, jak każdy. Ale gdyby prowadzący włozył w to odrobinę serca, kilka osób mogłoby się przekonać, że Bieszczady to nie siekiera wbita w stół i placek po "bieszczadzku". :) Kurde, ale ja jestem naiwny, az sie sam sobie czasem dziwie![]()


Odpowiedz z cytatem