... raczej istniało... wprowadzanie „tradycji” na siłę jest czymś nierealnym... Jesteśmy przesiąknięci kulturą globalną i spod tradycyjnego stroju bojkowskiego zawsze będą wystawały nam adidasy lub trekingii... Stworzenie oryginalnej zagrody bojkowskiej z karczmą w taki sposób żeby każdemu pasowało jest nie możliwe bo zawsze gdzieś tam ze stajni zamiast koni ujrzymy zderzak (np.) Land Rovera, a droga dojazdowa będzie z kostki brukowej... Kiedyś sam skansen sanocki próbowali ożywić – nie dało się... to po prostu utopia... schody zaczynają się na szczegółach np.: koni nie można trzymać w zabytkowej stajni bo drewno szybciej rozkłada się od nawozu...że istnieje (istniało?) coś takiego jak regionalna kuchnia, wystrój, obyczaje
następnym szczegółem jest np.: mąka – czy można jeszcze gdzieś kupić mąkę ze zboża nie zmodyfikowanego genetycznie i ile by to kosztowało?
Trochę więcej realizmu „marzyciele” :)
niepostrzeżenie lata po II w. ś. XX w stają się historią... Nie może być tak że okres ten stanie się czarną dziurą w historii Bieszczad... PGRy i gospodarstwa leśne również stworzyły kulturę wcale nie gorszą ani lepszą od bojkowskiej czy łemkowskiej... Siekierezada ze swym eternitowym dachem w pewien sposób wskrzesza tą kulturę... ale jest za bardzo zmitologizowana żeby mogła spełniać funkcje „egzystencjalizmu pegerowskiego”... o ile łatwiej byłoby wskrzeszać styl pegeerowski niż styl bojkowski...? Poza tym Bieszczady mają jeszcze jeden etos powojenny – etos wolności, który też mógłby być bardziej eksploatowany :)...czy też wciskać ludziskom kit, że takie budy jak np. "Siekierezada", mają COŚKOLWIEK wspólnego z Bieszczadami,


Odpowiedz z cytatem