Może zwyczajnie ludzie chcą pojechać w Bieszczady, a nie mają co zrobić z psem...
Może zwyczajnie ludzie chcą pojechać w Bieszczady, a nie mają co zrobić z psem...
Ale to nie jest powód do łamania regulaminu Parku... Tak jak napisano wcześniej, jak bardzo chce się iść w góry z psem to można iść poza Park
Nawet pracownicy parku nie respektują tego "życiowego" przepisu, tzn. nie zawracają ze szlaku ludzi z psami na smyczy... Pozdrawiam
Bardzo dużo ludzi zrezygnuje z pobytu w Bieszczadach bez swojego ulubieńca.Dlaczego ludzie mają być karani za prowadzenie psa na smyczy,nie lepiej byłoby wprowadzić bilety,jak dla nas ludzi.Psiak też chce pooddychać bieszczadzkim powietrzem.POZDRAWIAM TYCH OD PRZEPISÓW....
Ciekaw jestem, czy istnieje jakikolwiek racjonalny powód dla wprowadzania takiego zakazu. Czy to tak na zasadzie "nie, bo nie".
Nie przekonują mnie argumenty typu "Bieszczady poza parkiem też są piękne". Miałem zamiar wybrać się z psem w parę miejsc w parku właśnie i niestety muszę zweryfikować plany. Bieszczady (przynajmniej polskie) sobie póki co odpuszczę. Może pojadę w Beskid Niski.
Co taki pies komu przeszkadza, to nie mogę pojąć. Na smyczy nie stanowi ani dla ludzi ani dla zwierzyny zagrożenia. A dla przyrody w parku stanowi, śmiem twierdzić, po stokroć mniejsze zagrożenie niż znaczna część "turystów" zostawiających w parku góry śmieci, rzucających pety gdzie popadnie lub (sam widziałem) wydzierających po pijaku mordę na Tarnicy.
I może tymi problemami mogłyby się łaskawie władze BdPN zająć zamiast wprowadzaniem genialnych zakazów.
A z kotem można? Właśnie stamtąd wróciłem... Wszędzie łaziłem z psem - Sianki, Bukowe-Halicz, Połoniny... Żółte plakaty - wprowadzanie psów na ściezki i szlaki BdPN zabronione, punkt 7 Regulaminu. I co z tego wynika? Parkingowy - bileciarz w Bukowcu przed Siankami poinformował nas uprzejmie, ze zakaz został (w tej wersji) wprowadzony tydzień wcześniej, ale można wejść, cytuję: "nikt się tu nie przypie...". On rozumie, ze jak ktoś jedzie całą Polskę (ja - 700km), płaci za wszystko (wejścia, parkingi, noclegi) - z tego podobno tubylcy żyją i cały region się utrzymuje, to taki zakaz na miejscu może wyprowadzić z równowagi. Njalepsze jest jjeszcze to, że Pani w Mucznem, gdzie spaliśmy, zgadza się na psy, pod warunkiem, że ... nie będą zostawiane na czas wyjśc w domu (co zrozumiałe), ale ani słowem nie informuję o tym, że są jakieś zakazy BdPN. To co, z tego wynika, że najlepiej pzryjechać, zapłacić, a potem .. zonk? Nigdzie się z taką bzurą nie spotakałem, dlatego świadomie łamałem ten durnowaty zakaz. Za psa i szkody, które komuś lub czemuś może zrobić odpowiada własciciel i koniec kropka. Ale dlaczego od razu prewencyjnie zamordyzm?? Jak by było (czasowe) zagrożenie wścieklizną lub inną epidemią, to rozumiem i popieram, bo sam bym wolał psa nie narażać. Pies szczepiony, ma paszport, chipa, aktualne badania, był zagranicą, wszędzie go zabieramy - bo jak słusznie stwierdził ktoś już na tym forum - co zrobić gdy nie ma psa z kim zostawić? Lepiej wypuścić do lasu, albo pzrywiązać do drzewa na czas wakacji (Bieszczady się tak w ogóle do tego idealnie nadają - daleko, więc pies nie wróci do domku i zdziczeje lub sobie zdechnie, a może jakiś strażnik przyrody go przygarnie???). Super polityka, ochrona zwierząt i przyrody, ale pies to widać wytwór chorej cywilizacji, na równi z samochodem terenowym, puszkami po piwie i innymi śmieciami. Ja też bym wolał bez niego, pewnie. Do większości bieszczadzkich knajp można bez problemu z nim wejśc, ale na szlak już nie. Jestem jak najbardziej za wejściówką dla psa - przecież to byłoby normalne rozwiązanie, ale do chole... nie róbcie takich akcji, jak teraz! A tak swoją drogą, jak się wjeżdża koniem (są takie ścieżki 'specjalistyczne'), to czy za konia się płaci? Czy koń to nie zwierzę? A gdybym miał tresowaną łasicę lub kota to mogę wejść? Koń też stwarza zagrożenie - czasami szlaki się pzrecinają, wyobrażam sobie jak stado koniarzy wpada na 'stonkę' dzieci np. na podejściu na Przeł. Orłowicza, tam są takie miejsca, gzdie szlaki się pzrecinają.
Jak nie macie wyjścia to wchodźcie śmiało do BdPN ze swoimi pupilami - i niech Wam który podskoczy! Zaraz się wtedy okaże, że w Bieszczady to tylko się jeździ 2 razy - pierwszy i osatatni, chociaż widziałem hasła i słyszałem opinie, ze w Bieszczady to tylko się wraca... ach jakie to romantyczne i dzika przyroda i w ogóle super czady! Beskid Sądecki i Żywiecki tylko czekają !!! A jak w Bieszczady to już wtedy Ukraina!!!
Pozdrawiam Wszsytkich turystów, miłośników psów!
Gdy się czyta niektóre posty to widać że niektórzy mieniącymi sie milośnikami przyrody o jej ochronie nie mają elementarnego pojęcia. Zapominaja że na terenach objetych ochroną scisłą / czyli np. większości obszaru BdPN/ już nawet człowiek jest w jakims stopniu intruzem. Zakaz wprowadzania psów na szlaki w parkach narodowych obowiazuje od dłuższego czasu, w BdPN do niedawna psy były dopuszczane do dolnej granicy lasu i na szlakach dojściowych do schronisk. Teraz słusznie zakazano tego całkowicie. Oczywiście są tacy którzy nie tylko ten zakaz łamią, nie będzie żadnej szkody gdy w Bieszczadach będą z tego powodu dwa razy - pierwszy i ostatni. Czy to tak trudno zrozumieć że żyjemy w świecie pełnym różnych ograniczeń ? Czy tak trudno zrozumieć że te ograniczenia czemuś służą ? Okazuje sie że jednak trudno, widać to nie tylko przy okazji tematu psów.
Pozdrawiam
naive
No tak. Jasne. Idąc tym tropem należałoby wnioskować o zakaz wstępu ludzi do BdPN - w związku z większym stopniem ucywilizowania człowiek jest intruzem w znacznie większym stopniu niż pies.Zamieszczone przez naive
Z tego co zdążyłem się dowiedzieć przed wyjazdem, ograniczenia dotyczyły wprowadzania psów na teren objęty ochroną ścisłą. Nie neguję samej zasady, całe życie składa się z pewnych ograniczeń, ale dlaczego zmian dokonuje się w trakcie sezonu ??? Z tym czy zakaz słuszny czy nie, można zawsze polemizować. Bieszczady to nie Tatry, nie ten przerób masy i nie ten cahrakter gór. Psy zawsze były w górach, np. pilnowały stad owiec (10 lat temu w Bieszczadach byłem właśnie świadkiem zdarzenia jak mój znajomy został przez takiego owczarka - przewodnika stada zdrowo capnięty). Poza tym jak ktoś się mieni miłośnikiem przyrody, to czym w takim razie dla niego jest pies? A czemu kot, o którym ani słowa w tej historii ma niby być lepszy? Mniejszy jest, mniejsze kupki robi? A ludzie to co robią? Tojtojów nie uświadczysz koło źródła Sanu... Hipokryzja i tyle. Powinien być wypracowany jakiś kompromis, uważam, że opłaty wejściowe - nawet spore, są najlepszym pomysłem. W tym kraju jest 10 mln psów, właściciele niektórych chcą chodzić z nimi po górach. Proste. A jak zakaz, to powinno być to ogłoszone PRZED sezonem (małe uzasadnienie też by się przydało, bo ja np. tylko się mogę domyślać motywów, z którymi czy się zgadzam czy nie to inna sprawa), a nie, że na kwatrze spoko, luz, piesek może być, byle nie zostawał w czasie wyjść. To po co ja mam jechać w Bieszczady? Pojeździć ciuchcią? Poprzednio 3 razy je odwiedziłem - ostatnio 8 lat temu, wszystko obszedłem od Komańczy po Sianki, z namiotem, po schroniskach, było fajnie. Teraz zapragnąłem znów zobaczyć Połoniny ale z powodu jednego psa odmawia mi się na nie wstępu. Tak się akutrat złożyło, że nie miałem go z kim zostawić, a informacje na temat zmiany warunków wprowadzania psów pojawiły się z tygodnia na tydzień. Temat ze swej strony uważam za zamknięty, aczkolwiek (trudne słowo) z pewnością nie zakończony. W załączeniu moja Pepsi - zdjęcie wykonane kilka dni temu nieopodal cerkiewki w Bystrem koło Czarnej.Zamieszczone przez naive
Pozdrawiam
Ja byłam ze swoim psiakiem w Bieszczadach dwa lata temu. I nawet zdobyła ze mną Rozsypaniec :) Prowadziłam ją na smyczy i nikt się nie czepiał oprócz dwóch starszych pań, którym... było mojej Nuki żal ("prowadzić psa po takich kamieniach!" :P). Gdy już schodziłam z trasy spotkałyśmy rodzinkę z psem, też suką, ( i to w ciąży) tylko jej nikt na smyczy nie prowadził, i o mały włos zaczęłyby się gryźć. Więc dołączam się do opini innych, że pieska trzeba prowadzić na smyczy. I tak będzie miał radochę :)
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)