Nie rozumiem zakazu.
Ten argument stale jest podnoszony i stanowi usprawiedliwienie dla wejścia z pupilem tam, gdzie nie wolno.
Nie rozumiem takiej postawy.
Nie jestem ekologiem, znawcą zachowań zwierząt. Ot trochę poczytałem, coś zasłyszałem. W jednej książce przeczytałem, o facecie, który aby poznać obyczaje wilków rozbił namiot w pobliżu wilczego gniazda. Szybko zorientował się, że rozbił obozowisko na wilczej ścieżce. Osikał więc teren wokół swojej siedziby i wilki zmieniły trasę wędrówki. Odpowiedzcie mi proszę : jak zachowa się wilk, lis, ryś, tchórz, gdy zwęszy skropiony ślad waszego pupila?. Czego bardziej nie lubi zębiełek, zapachu dezodorantu czy zapachu psa? Czy wadera lubi na swoim terenie zapach oswojonej koleżanki? Do zapachu człowieka przywykła. Ma się oswoić z zapachem naszych czworonogów i zobojętnieć na zapachowe sygnały otoczenia? Ja nie znam odpowiedzi na te pytania. Wy pewnie znacie i dlatego nie rozumiecie o co chodzi w tym zakazie. Podzielcie się ze mną, nieświadomym rzeczy.
Długi