Strona 4 z 9 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7 8 9 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 31 do 40 z 82

Wątek: Bieszczady z piesem

  1. #31

    Domyślnie Odp: Bieszczady z piesem

    Cytat Zamieszczone przez naive
    (...) niektórzy mieniącymi sie milośnikami przyrody o jej ochronie nie mają elementarnego pojęcia. (...) Zakaz wprowadzania psów na szlaki w parkach narodowych obowiazuje od dłuższego czasu, w BdPN do niedawna psy były dopuszczane do dolnej granicy lasu i na szlakach dojściowych do schronisk. Teraz słusznie zakazano tego całkowicie. (...). Oczywiście są tacy którzy nie tylko ten zakaz łamią, nie będzie żadnej szkody gdy w Bieszczadach będą z tego powodu dwa razy - pierwszy i ostatni. (...)
    Z tego co zdążyłem się dowiedzieć przed wyjazdem, ograniczenia dotyczyły wprowadzania psów na teren objęty ochroną ścisłą. Nie neguję samej zasady, całe życie składa się z pewnych ograniczeń, ale dlaczego zmian dokonuje się w trakcie sezonu ??? Z tym czy zakaz słuszny czy nie, można zawsze polemizować. Bieszczady to nie Tatry, nie ten przerób masy i nie ten cahrakter gór. Psy zawsze były w górach, np. pilnowały stad owiec (10 lat temu w Bieszczadach byłem właśnie świadkiem zdarzenia jak mój znajomy został przez takiego owczarka - przewodnika stada zdrowo capnięty). Poza tym jak ktoś się mieni miłośnikiem przyrody, to czym w takim razie dla niego jest pies? A czemu kot, o którym ani słowa w tej historii ma niby być lepszy? Mniejszy jest, mniejsze kupki robi? A ludzie to co robią? Tojtojów nie uświadczysz koło źródła Sanu... Hipokryzja i tyle. Powinien być wypracowany jakiś kompromis, uważam, że opłaty wejściowe - nawet spore, są najlepszym pomysłem. W tym kraju jest 10 mln psów, właściciele niektórych chcą chodzić z nimi po górach. Proste. A jak zakaz, to powinno być to ogłoszone PRZED sezonem (małe uzasadnienie też by się przydało, bo ja np. tylko się mogę domyślać motywów, z którymi czy się zgadzam czy nie to inna sprawa), a nie, że na kwatrze spoko, luz, piesek może być, byle nie zostawał w czasie wyjść. To po co ja mam jechać w Bieszczady? Pojeździć ciuchcią? Poprzednio 3 razy je odwiedziłem - ostatnio 8 lat temu, wszystko obszedłem od Komańczy po Sianki, z namiotem, po schroniskach, było fajnie. Teraz zapragnąłem znów zobaczyć Połoniny ale z powodu jednego psa odmawia mi się na nie wstępu. Tak się akutrat złożyło, że nie miałem go z kim zostawić, a informacje na temat zmiany warunków wprowadzania psów pojawiły się z tygodnia na tydzień. Temat ze swej strony uważam za zamknięty, aczkolwiek (trudne słowo) z pewnością nie zakończony. W załączeniu moja Pepsi - zdjęcie wykonane kilka dni temu nieopodal cerkiewki w Bystrem koło Czarnej.
    Pozdrawiam
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  2. #32
    Martita
    Guest

    Domyślnie Odp: Bieszczady z piesem

    Ja byłam ze swoim psiakiem w Bieszczadach dwa lata temu. I nawet zdobyła ze mną Rozsypaniec :) Prowadziłam ją na smyczy i nikt się nie czepiał oprócz dwóch starszych pań, którym... było mojej Nuki żal ("prowadzić psa po takich kamieniach!" :P). Gdy już schodziłam z trasy spotkałyśmy rodzinkę z psem, też suką, ( i to w ciąży) tylko jej nikt na smyczy nie prowadził, i o mały włos zaczęłyby się gryźć. Więc dołączam się do opini innych, że pieska trzeba prowadzić na smyczy. I tak będzie miał radochę :)

  3. #33
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: Bieszczady z piesem

    Także jestem zwolenniczką wprowadzania psów na szlaki. Nie rozumiem zakazu. Ciągle przechodzę obok zwierzaków, nie robią nikomu szkody. Są zdyscyplinowane, nie brudzą ,nie śmiecą, nie szczekają. Mój poprzedni pies Buran złaził całe Bieszczady, wędrował też szlakami. Moim zdaniem bardziej grożne dla środowiska są te biedne porzucone przez człowieka psy które z głodu muszą polować w parku. Serce się kraje w smereku. Psiak czarny podpalany zopstał porzucony. Potwornie cierpi szukając obłokańczo swoich. Nie chce wsiąść do autokaru. Tylko troszeczkę zje i dalej biega w poszukiwaniu właścicieli. Może ktoś go przygarnie?

  4. #34
    Botak Roku 2017 Awatar długi
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    2,381

    Domyślnie Odp: Bieszczady z piesem

    Nie rozumiem zakazu.
    Ten argument stale jest podnoszony i stanowi usprawiedliwienie dla wejścia z pupilem tam, gdzie nie wolno.
    Nie rozumiem takiej postawy.
    Nie jestem ekologiem, znawcą zachowań zwierząt. Ot trochę poczytałem, coś zasłyszałem. W jednej książce przeczytałem, o facecie, który aby poznać obyczaje wilków rozbił namiot w pobliżu wilczego gniazda. Szybko zorientował się, że rozbił obozowisko na wilczej ścieżce. Osikał więc teren wokół swojej siedziby i wilki zmieniły trasę wędrówki. Odpowiedzcie mi proszę : jak zachowa się wilk, lis, ryś, tchórz, gdy zwęszy skropiony ślad waszego pupila?. Czego bardziej nie lubi zębiełek, zapachu dezodorantu czy zapachu psa? Czy wadera lubi na swoim terenie zapach oswojonej koleżanki? Do zapachu człowieka przywykła. Ma się oswoić z zapachem naszych czworonogów i zobojętnieć na zapachowe sygnały otoczenia? Ja nie znam odpowiedzi na te pytania. Wy pewnie znacie i dlatego nie rozumiecie o co chodzi w tym zakazie. Podzielcie się ze mną, nieświadomym rzeczy.
    Długi

  5. #35
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: Bieszczady z piesem

    Ups to nas zagwoxdziłeś. Opowiem Ci taka historyjkę. Mój poprzedni pies Buran ciągle wędrował z nami. Znał okoliczne lasy jak własne posłanie. Pewnego razu jako młodzieniec kokło 1,5 roczny zauważył kłusujące psy. Trzy w tym jeden wilczur. Kłusowały na rozkaz człowieka myśliwego. Przerażone sarny uciekały w mokją stronę szukając opieki. Buran zdenerwował się i zaatakował psy i wygrał walkę. Sarny zostały ocalone. znał wszystkie zwierzęta w naszym lesie. nie bały się go. Wiedziałam gdzie jest gniazdo rysicy, nora borsuka, którędy chadzają wilki i niedżwiedź. Nie lubił tylko dzików. Brał w zęby moją rękę i wyprowadzał z lasu. Brzmi jak bajka ale to prawda.
    Nie wiem jak czują się dzikie zwierzęta. Ja w ich obecności lubię przybywać. Nie boję się ich a one na mój widok usuwają się z drogi lub mnie obserwują.

  6. #36
    mareczek
    Guest

    Domyślnie Odp: Bieszczady z piesem

    Przeczytałem wszystkie posty związane z Bieszczadami i zakazem wprowadzania psów[tylko]na szlaki.Moja Sunia przemierzyła Bieszczady wzdłuż i wszerz,nigdy na trasie nie powiedziała "wyszczekała" żadnemu zwierzakwi złego słowa,chociaż była agresywna[dobermanka].Teraz mam drugą,tamta niestety odeszła,i nie wyobrażam sobie ,że miałbym zostawić psa,iść na trasę na 8 godzin a ona czekałaby gdzieś w kojcu.Wole jechać w inne miejsce,gdzie psy są mile widzianym dodatkiem do turysty,który ostatecznie zostawia kase i to czesto niemałą.Profesorowie zastanówcie się nad tym przepisemi prosze zweryfikujcie go.Park straci naprawde wielu wielbicieli Bieszczad.Pozdrawiam....

  7. #37
    Bieszczadnik Awatar MF
    Na forum od
    11.2004
    Postów
    174

    Domyślnie Odp: Bieszczady z piesem

    Cytat Zamieszczone przez długi
    Nie rozumiem zakazu.
    Czy wadera lubi na swoim terenie zapach oswojonej koleżanki? Do zapachu człowieka przywykła. Ma się oswoić z zapachem naszych czworonogów i zobojętnieć na zapachowe sygnały otoczenia? .
    Długi
    Zastanawiałem się nad powodami wprowadzenia zakazu i m.in. to osikiwanie przez psy przyszło mi do głowy. Doszedłem jednak do wniosku, że po latach chodzenia ludzi z psami po bieszczadzkich szlakach wilki przyzwyczaiły sie do zapachów jednych i drugich. Ludzie wszak też osikują to i owo .
    Ale jako nie-fachowiec mogę się mylić, jeśli tak to niech mnie ktoś bardziej zorientowany wyprowadzi z błędu.

    W jednym się zgadzamy - choć nie rozumiem zakazu i uważam go za delikatnie mówiąc głęboko niesłuszny, nie uważam, żeby to był powód do jego łamania. Jeśli jakikolwiek przepis jest naszym zdaniem głupi, to należy dążyć do jego zmiany, a nie łamać wedle własnego uznania.
    A mareczek ma w 100% rację, że Bieszczady (czy też może raczej ich mieszkańcy) stracą na wprowadzeniu zakazu.

  8. #38
    Bieszczadnik
    Na forum od
    07.2006
    Rodem z
    pogórze
    Postów
    114

    Domyślnie Odp: Bieszczady z piesem

    Czytam te wszystkie posty i tak się zastanawiam, czemu to budzi tyle emocji? Też mam pieska, którego bardzo kocham, ale nie wiem czy chciałabym zabrać go ze sobą na szlak. Myślę, że mój pupil też byłby zaniepokojony wielką ilością nowych zapachów. Podczas swoich wędrówek, też często spotykałam na swej drodze dzikie zwierzęta. I podobnie jak Lucyna, nigdy nie miałam z nimi żadnych kłopotów. Jeśli zachowujesz się spokojnie, nie robisz żadnych gwałtownych ruchów,które mogłyby wystraszyć zwierzę, to ono mine Cię z daleka i nic Ci nie zrobi. Nawet wąż zejdzie Ci z drogi, no chyba że go nadepniesz. A teraz powiedzcie mi, jak zachowa się wychowany w mieście pies (nawet ten na smyczy), który nie jest przyzwyczajony do widoku dzikich zwierząt, a co dopiero do ich zapachu? Czy jesteście pewni, że Wasz pupil będzie bezpieczny?
    pozdrawiam
    Małgośka

  9. #39
    Bieszczadnik
    Na forum od
    07.2006
    Rodem z
    pogórze
    Postów
    114

    Domyślnie Odp: Bieszczady z piesem

    Lucynko! Twoja opowieść jaest naprawdę fajna, fajny psiak, ale myślę, że zdajesz sobie sprawę, że to wyjątek. Twój piesek wychował się w Biesach i był (jest?) ich częścią podobnie jak Ty. Wydaje mi się jednak, że większość piesków, które przyjeżdżają ze swoimi właścicielami w góry na codzień mieszka w miastach (i tam się doskonale czują, bo tam się wychowały), albo w swoich zagrodach w pobliżu miasta. Być może się mylę?!
    pozdrawiam
    Małgośka

  10. #40

    Domyślnie Odp: Bieszczady z piesem

    Cytat Zamieszczone przez banana
    (...) Wydaje mi się jednak, że większość piesków, które przyjeżdżają ze swoimi właścicielami w góry na codzień mieszka w miastach (i tam się doskonale czują, bo tam się wychowały), albo w swoich zagrodach w pobliżu miasta. Być może się mylę?!
    Ale to samo można przecież powiedzieć o ludziach, czyż nie? Ja też się nie wychowałem w Bieszczadach , i jako typowy ceper siedzę codziennie za biurkiem a zazwyczaj na drugi - trzeci dzień zdycham na szlaku. Mój piesek wszędzie z nami chodził po górach, nie tylko po Bieszczadach. Oczywiście kwestia zmęczenia zwierza zawsze jest brana pod uwagę (co chyba wie każdy odpowiedzialny właściciel). Kynologiem nie jestem, ale twierdzę, że akurat mój pies potrafi chodzić po górach - idzie za nogą, nie odbiega, nie węszy itp., a jak odpoczywamy, to piesek też. Jak na razie (przez 8 lat) żadnego dzikiego zwierza nie wytropił, nie upolował, nikogo nie ugrzył, jedynie nie lubi innych psów na trasie. Może to jest główny powód zakazu - walki miastowych psów na szlakach ?
    Pozdrowienia

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Miejsca do połażenia z piesem.
    Przez Rafcio w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 21-01-2011, 23:11

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •