Cytat Zamieszczone przez done73
No bo jak interpretować potem tłumaczenia pracwnika Parku, że zakaz obowiązuje od tygodnia i nikt tutaj niczego się nie będzie (jeszcze) czepiał? Dlaczego spzredaje się wejściówki a na widok psa nikt z obsługi nic nie mówi? Przykład konkretny - zeszliśmy z Wetlińskiej (z psem!) i dalej dajemy na Caryńską. Mamy karnety na 4 wejścia. Gdy schodzimy z drogi na szlak, Pani z budki woła (odległość 30m) - "tzreba kupić wejściówkę!" Odkrzykujemy, ża mamy karnet. Mimo, że psa prowadzimy na smyczy i jest jasne, że łamiemy w oczywisty sposób zakaz, o psie ani słowa. Jak to rozumieć - tablice sobie wiszą, ale nikt się nie pzrejmuje.
Ja to rozumiem tak, że pracownicy parku wykazują więcej rozsądku niż twórcy ustaw czy regulaminów. Niewiele mi to zmienia, bo nie mam ochoty chodzić po górach i zastanawiać się widząc strażnika parku, czy ten akurat będzie ludzki, czy nie. Dziękuję za taki relaks.
Tak naprawdę - możemy się tutaj żalić, pytać o merytoryczne argumenty za wprowadzeniem zakazu (wg tego, co pisze Piotr,należałoby pytać twórców ustawy) ale nic tym nie zmienimy. Po prostu trzeba się chyba pogodzić z faktem, że powstał kolejny "mądry inaczej" przepis, z którym musimy żyć.
I to by było na tyle.