Tak, w konkretnym czasie i konkretnym miejscu....Zamieszczone przez Piotr
![]()
Pozdrawiam
Tak, w konkretnym czasie i konkretnym miejscu....Zamieszczone przez Piotr
![]()
Pozdrawiam
I co ,do jakiego wniosku dochodzimy?Jeśli przepisy są nam na ręke,to wszyscy przklaskujemy,jeśli nie to ganimy.I tak też jest w tym przypadku,ale ja postąpie tak jak napisałem w poprzednim poście,po prostu zrezygnuje z wczasów i wycieczek w Bieszczady,przynajmniej dopóki będę miał psiaka.Pojadę tam gdzie nie wydają zakazów zostawiania pieniędzy,tylko dlatego,że mam ze sobą psa,a gdybym miał małpe...... Pozdrawiam
Zerknij na mapę, przeczytaj jeszcze raz tekst Piotra i dyskusję o rowerach w Parku. Masz do dyspozycji na wczasy i wędrówki prawie całe Bieszczady. Możesz oczywiście jechać w inne miejsca. Tylko zakaz wejścia z psem do PN jest wszędzie. To nie jest wymysł Bieszczadzkiego Parku. Podobnie z rowerami. Nie czytasz gazet? nie wiesz co się dzieje z wjazdem rowerem do lasków podwarszawskich?Zamieszczone przez mareczek
Regulaminy bywają czasem niewygodne. I często zainteresowani łamią je bo; kaganiec? Mój pies nie gryzie. Smycz? Mój pies nie goni zwierząt, zajączka poliże w nosek. Ktoś potrącił kogoś rowerem na szlaku? Ja jeżdżę ostrożnie i jak jest większa grupa pieszych, to zsiadam z roweru i ustępuję ze ścieżki na bok. Nie wolno zbierać w Parku runa? Te parę jagódek, o co tyle krzyku, przecież rośnie tu całe pole, aż granatowo. Nie wolno łowić przy jazie? ale tu tylko biorą. Nie wymiarowa, ale smaczna. Zszedłem ze szlaku? Przecież jedna osoba nie zadepcze tej trawy. Poczytaj na forum o Połoninie Bukowskiej. Te same argumenty. Taka piękna, a ja tam nie byłem. A WOP tam jeździ nawet motorem, to ja na piechotę mniej zaszkodzę.
Tak jest wszędzie i dlatego się burzę na takie stawianie sprawy - głupi przepis - mnie nie dotyczy.
Twój pies jest posłuszny, łagodny i na smyczy. Idziesz szlakiem. Spotykasz ludzi, cześć, cześć. Każdy idzie w swoją stronę. Ten przypadkowo spotkany też ma psa, tylko zostawił go w domu. Następnym razem go zabierze, bo wolno, sam widział. Ale jego burek nie jest posłuszny, i chodzi bez smyczy - niech se pobiega i nie szarpie ręki przy każdym krzaczku.
Regulamin jest jeden i dla Ciebie i dla tego chama z pitbulem.
Wiem, nie Twoja wina, że są na świecie chamy, ale są i dlatego jest takie, czasem ułomne, czasem ułomnie stosowane prawo.
Zapraszam do Duszatyna
Długi
sorki stary ale chyba Cię poniosło???Zamieszczone przez długi
a ja stanę w obronie długiego: a dlaczego go poniosło?Zamieszczone przez Klementynka
Ja spotkałem chama z buldogiem. Jak zwykle ,,on nie gryzie". Tylko skąd do k...wy nedzy ja mam to wiedzieć. Poza tym jeden taki co miał nie gryźc rozcharatał mi kiedys nogę. I jak mi takie cos lata wokół nóg to sie boję po prostu.I zero przyjemnosci z wchodzenia![]()
a dlatego go poniosło, że niepotrzebnie powiela fatalny stereotyp o "chamie z pittbullem" nie mając prawdopodobnie bladego pojęcia o rasie (gdyby miał wybrałby np. hmmm ... ) nie ma znaczenia czy jest to pitt, czy dobek czy york, liczy się ten człowiek na końcu smyczy a ocena czy jest chamem czy nie na podstawie posiadanego psa jest delikatnie nie na miejscu, ok?Zamieszczone przez sauronet
cóż dobrze, że nie spotkałes mnie, do kolekcji wniósłbyś chama z dobermanemZamieszczone przez sauronet
a tu się z Tobą zgadzam, ja psów się nie boję, pracuję z nimi na codzień od kilku lat a mimo to nie lubię kiedy obcy pies śmiga bez kontroli dookoła mnie.Zamieszczone przez sauronet
przepraszam admina za odejście nieco od tematu ale jestem na tym punkcie nieco drażliwa.
to prawda, tak samo dotyczy to niezauważania wybryków swoich dwunożnych pociech czy też drugich połówek po paru kielonkach.Zamieszczone przez malo
najgorsze jest to, że ja zgadzam się z faktem iż wielu właścicieli psów postępuje debilnie (nie tylko w górach) i rozumiem, że w obronie przed nimi różne zakazy i ograniczenia są i będą wprowadzane, tylko boli mnie to że jestem wrzucona z nimi do jednego wora![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)