Cztery myśli mi się nasuwają co do używanych tu argumentów:
1. "Przecież mój pies jest grzeczny na smyczy, nic nikomu nie szkodzi."
I tak sobie myślę że 99,9999% z nas nie zamierza nikogo okraść ani zabić. Ale jadnak prawo wprowadza zakaz kradzieży lub zabójstwa.
A niestety wśród właścicieli psów dość znaczny jest odsetek osób, którzy po prostu robią wielce obruszonych na jakiekolwiek problematyczne sytuacje wiążące się z psami. Przeraża mnie u niektórych wpatrzenie w ich pupilka jak w święty (grzeczny) obrazek i nieumiejętność rozstania się z nim. Widać to także tu w niektórych postach.
2. "Czy są jakieś logiczne uzsadnienia tego zakazu?"
Równie dobrze mógłbym spytać:
"Czy są jakieś logiczne uzasadnienia zakazu wjazdu samochodem do lasu poza udostępnionymi do tego drogami?"
Bo lubię jeździć samochodem w plenerze, lubię las i chętnie bym sobie tam pojeździł.
Ale niestety - posiadanie czegoś zwłaszcza nieobowiązkowego (samochód, pies) wiąże się później z róznymi konsekwencjami i zakazami, których nie zawsze muszę rozumieć i nie zawsze musi być mi w smak. Dlatego szwędać po lesie wybieram się na piechotę, a do Parku Narodowego bez psa.
Oczywiscie możemy postulować za zmianami wg naszego upodobania, ale jeśli będziemy wrażliwi jedynie na własne argumenty to będzie jedynie pieniactwo.
3. "Bieszczady dużo na tym stracą jeśli ludzie nie będą mogli przyjeżdżac tu z psami."
Równie dobrze "tracą" na tym że nie można tu pojeździć terenówkami po połoninach lub na nartach gdzie im się żyw nie podoba.
A jednak ludzie ciągną w Bieszczady niezmiennie.
4. "Pies to też element przyrody".
W Parku Narodowym wszelka działałność jest podporządkowana ochronie przyrody. Ale chyba jest jasne że chodzi o tutejszą przyrodę, a nie tę przywożoną skądinąd. Inaczej doszlibyśmy do wniosku że człowiek to wszak też jako część przyrody i to co on wyrabia powinno podlegać ochronie.
Można się zżymać na zakazy, poruszać na granicy przepisów (co czasem i mi zdarza się czynić). Ale jednak ludzi przyciągają te miejsca najbardziej obwarowane zakazami.
Park Narodowy - to forma ochrony, czyli forma zakazów. A nie forma promocji turystyki (choć może współuczestniczyć w organizowaniu ruchu turystycznego - ale na zasadzie kontrolnej lub dokładania walorów edukacyjnych).
Śmiem twierdzić że siłą przyciągania są nie tyle same Bieszczady, co własnie Bieszczadzki Park Narodowy (notabene właśnie ten zbitek zakazów, który gwarantuje odwiedzającym spotkanie z jak najmniej zmienioną przyrodą).
Konkludując:
Proponuję najpierw zrozumieć istotę Parku Narodowego -tego miejsca do którego chcemy przyjechać.


Odpowiedz z cytatem