malo, co do "osikiwania" przez psy - akurat ten argument nie do końca mnie przekonał. W czasie całodziennej wycieczki chyba i człowiek nie da rady, żeby nie wyskoczyć w bok. Choć jak to połączyć z przenoszeniem pasożytów i bakterii przez psy, to "osikiwanie" zaczynam widzieć nieco inaczej, choć nie wiem, czy tą drogą też jest to możliwe.
Co zresztą jest bez znaczenia - wcześniej wspomniane zagrożenia nazwijmy to "epidemiologiczne" stanowią wystarczające uzasadnienie dla wprowadzenia zakazu, więc nie będę z tym polemizował. Nie znałem przyczyn (może nie znam wielu innych), myliłem się i tyle. Jak dla mnie sprawa jest jasna i zakończona.
natasha, pomysł z woreczkami w Bieszczadach jest super, ale rzeczywiście nie w tym kraju. Ludzie pozwalają tu psom "skręcić batona" na trawie 5 metrów od własnej klatki schodowej - tym bardziej pozwolą w parku narodowym czy rezerwacie.


Odpowiedz z cytatem