Z prawdziwą radością obserwuję pasję integracyjną KIMBowiczów.
Wstyd powiedzieć, młodość mi się przypomina (m.in. prawdziwie turystyczna subkultura związana ze Studenckimi Bazami Namiotowymi w Bieszczadach i Beskidzie N., lata siedemdziesiąte i początek osiemdziesiątych).

A teraz w NAWIĄZANIU do rzuconej wcześniej w temacie KIMB-u myśli – PIWO ze Słowacji (przejście w Radoszycach) – kilka przetestowanych praktycznie uwag, przy realizacji koncepcji wysłania samochodem „umyślnego”.

1/ Jak wiadomo piwa czeskie są najlepsze na świecie (mam nadzieję, że nie uraziłem zbyt głęboko smakoszy piw innych).

2/ Jeżeli nic się nie zmieniło w przepisach, to przez wewnętrzne granice Unii pojedynczy obywatel „unijny” może przewieźć na WŁASNE potrzeby:
- 10 l spirytusu (wódeczki w przeliczeniu);
- 60 l wina;
- 110 l piwa;

3/ Z dotychczasowej praktyki szerokich rzesz konsumentów bieszczadzkich – pełniącym służbę na przejściu nie przychodzi na myśl zapytać się ile kto przewozi, co prawda zawsze trafialiśmy na Słowaków.

4/ W Medzilaborcach jest dosyć szeroki wybór piw czeskich (w sklepie we wsi za przejściem tylko słowackie), a na pewno są sztandarowe jak:
- Urguell
- Kozel;
- Budwar

5/ Ze słowackich polecam wyłącznie „Smadny Mnich” (tylko 12* a nie 10*).

6/ Warto obejść kilka sklepów, różnice mogą być 2-3 SKK na butelce.
- CENA: 15-19 SKK za butelkę (z zastawem) – ceny z zeszłej jesieni;
- ZASTAW: 5 SKK za butelkę (przy „hurcie” warto pojechać ze zwrotem);
- kurs wymiany na miejscu: 1 PLN = 9 SKK z ogonkiem (jest kilka kantorów na pryncypialnej ulicy);

7/ TO się naprawdę OPŁACA, nie mówiąc o doznaniach smakowych i częściowo krajoznawczych.

8/ Dla miłośników WINA (nie zdegenerowanych burgundami) polecam słowackie „Nitranskie Knieża”. Da się naprawdę pić i przypomina prawdziwe wino, a poza tym ok. 5 zł za litrową butelkę.

Życzę radosnej i owocnej degustacji wszystkim KIMBowiczom