BIESZCZADY
7 października 2008 - 13:30
Zapora solińska ma już 40 lat
40 lat temu, w 1968 r., oddano do użytku zaporę wodną w Solinie. Tama utworzyła jednocześnie największe sztuczne jezioro w Polsce.
Uroczystości jubileuszu 40-lecia zapory i Zalewu Solińskiego odbyły się wczoraj w Solinie-Jaworze. Żeby jedno z najsłynniejszych polskich jezior mogło powstać, musiano wysiedlić mieszkańców Soliny, Teleśnicy Sannej, Horodka, Chrewtu, Sokolego, dużej części Wołkowyi, a także paru przysiółków.
Wielu z nich trafiło m.in. do Równi koło Ustrzyk Dolnych, do Łobozewa, i do Postołowa koło Leska.
Wcześniej zburzono domy i stodoły, w Wołkowyi wysadzono w powietrze kościół wraz z wyposażeniem, w Solinie zrównano z ziemią drewnianą cerkiew. Ekshumowano cmentarze, ale tak niedbale, że ludzkie kości jeszcze do dziś wymywa woda z okalających jezioro skarp.
Trud tysięcy rąk
Przy budowie betonowego kolosa pracowały tysiące ludzi. Robotom przyglądał się m.in. znany pisarz Kazimierz Orłoś, który był radcą prawnym w dyrekcji wykonawcy, oraz wybitny historyk Paweł Jasienica, który właśnie w Solinie w latach 1964-65 pisał "Rzeczpospolitą obojga narodów”.
Największą w Polsce zaporę budowano osiem lat. Ma 664 m długości i 82 m wysokości. W wyniku przegrodzenia Solinki i Sanu powstał zbiornik o pojemności 474 mln m sześc., powierzchni 22 km kw. i spiętrzeniu do 60 m.
Długość zalewu w dolinie Sanu wynosi 27 km, a w dolinie Solinki - 14 km. Linia brzegowa to aż 150 km. Przy zaporze stanęła elektrownia wodna o mocy 136 MW. Po modernizacji jej moc zwiększyła się do 200 MW.
Betonowa atrakcja
Dziś jezioro i zapora są największymi atrakcjami turystycznymi Bieszczadów. Tylko w tym roku jej wnętrze zwiedziło 30 tys. osób.
- Mamy w planach inwestycje mające uatrakcyjnić okolice zalewu - mówi Józef Folcik, prezes ZEW Solina-Myczkowce.
- W Solinie chcemy nowocześnie zagospodarować nasze tereny pod bazę noclegową, a z Dużej Wyspy zrobić całoroczny ośrodek wypoczynkowy. To oczywiście nie wszystko, ale za wcześnie na szczegóły.
Krzysztof Potaczała