Na wstępie do Piotrka i Staszka - gdybyście mieli sobie skoczyć do gardeł to zróbcie to z rozmysłem - niech potem nie będzie że nie ostrzegałem.
Wracając do tematu:
1) Nigdy instytucje nie uznają prywatnej inicjatywy (załóżmy że naszej) za godną docenienia wkładu pracy i zaangażowania.
Z ich punktu widzenia dobry portal (bueh) to taki który jest dobrą tubą propagandową, nie patrzy na ręce i zawsze w razie czego można go uciszyć - obetnie się dotacje i sprawa załatwiona - musi zdechnąć, a wraz z nim i niewygodne tematy czy opinie (vide Echo). Pozatym skoro prywatny to nie wiadomo jaka kasa i przekręty...
2) Gdyby instytucje napędzały promocję Bieszczadów w sieci to sorry ale IMO dziś nie byłoby nas tutaj :) Patrz strony gmin itp.
Poziom informatyzacji jest na poziomie lat 85 - 90 zeszłego wieku.
Nikt nie odpowiada na maile (o ile wiedzą co to jest) a wyjątki należą do żadkości.
Dodatkowo wystarczy zerknąć na punkty informacji turystycznej tworzone urzędowo.
3) Dlaczego nie ma jednego prawdziwego portalu?
Odpowiedź jest banalna - bo osoba prywatna własnymi środkami nie udźwignie prawdziwego portalu, a urzędy mają prywatnych w dupie.
Prywatni między sobą się nie dogadają więc wracamy do punktu wyjścia.
Ot takie polskie piekiełko.
Podsumowując - wielokrotnie spotykałem się z zarzutami że robię coś źle, że możnaby lepiej itp. W moim przypadku odpowiadam - poświęcam tyle czasu ile mogę (prywatnego czasu) i robię to bo lubię i staram się najlepiej jak umiem - a jeśli wydaje się komuś że jest źle?! Do dzieła. Siąść na dupie, zebrać się w sobie, poświęcić 7 lat, a potem pogadamy.
Cóż google dziś indeksuje 8 mld stron więc jeśli przybędzie jedna to nikt tego nie zauważy - a skoro nasze serwisy są zauważane znaczy że jednak robimy kawał dobrej roboty.
Trzeba iść z duchem czasów Michał, z duchem czasów...Zamieszczone przez Michał
Teraz tylko Radio Maryja nie daje reklam.


Odpowiedz z cytatem