Nie łażę p ziemi lubelskiej, nie mam tam znajomych.
Znam Terenię, Leszka i jeszcze parę osób z Bieszczad. Większość to przyjaciele w pełnym tego słowa znaczeniu.
W potrzebie każdej z nich pomogę w miarę swoich możliwości.
Przyjaciołom z Katowic, Łodzi też. Nic w tym specjalnego. Normalne.
A jeżeli u Ciebie, k. Lublina sąsiedzi i znajomi przeszli by obojętnie obok nieszczęścia, to współczuję sąsiedztwa. Chyba że niepotrzebnie i bezpodstawnie uogólniasz.
Długi


Odpowiedz z cytatem