Odebrałem dziś drugi film...Tragedia :( Naświetlił mi sie poczatek filmuczyli nici z instruktażu jak sie piecze podpłomyki...w kazdym razie podpłomyków było dużo. Jako spulchniacza do ciasta użylismy popiołu bukowego. Podpiekalismy na patelni, a potem na wolnym ogniu na ruszcie aż spuchły. Wyszły nam grube placuszki mniejsze od dloni. Na kolacje wiec mielismy szaszłyki i świeże pieczywo
z pasztetem. Wszystko cieplutkie i świeżutkie :) Obzarlismy sie do oporu bo szykując szaszłyki w domu zrobilismy wiecej z mysla o poczęstunku dla ew współmieszkańców :D A ze nikogo nie było...wasza strata
Druga noc była cieplejsza, kominek sie nagrzał. Rano sniadanko, krótki wpis do zeszytu i sprzatanie chatki...W miedzyczasie zerwało sie wietrzysko i zaczął zacinać śnieg. Padał poziomo z zach na wsch...trzeba było ubrać sie odpowiednio...


Odpowiedz z cytatem