Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 28

Wątek: Sytuacja na szlakach

  1. #11
    Bieszczadnik Awatar MF
    Na forum od
    11.2004
    Postów
    174

    Domyślnie

    Jesli ktoś jest dobrze przygotowany do chodzenia po górach w takich warunkach, to jego wola. Niestety faktycznie często zdarzają się przypadki ewidentego braku rozsądku - patrz link poniżej.
    http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35056,2593773.html

  2. #12
    Ekspert Roku 2008 Awatar Jabol
    Na forum od
    12.2004
    Rodem z
    Stamtąd
    Postów
    1,096

    Domyślnie

    noo... Rzeczywiscie...Takich przypadków można przytoczyć jeszcze wiele...Bieszczady to wcale nie kapusciane góry, zwłaszcza zimą, gdy czasy przejśc wielokrotnie wydłuzają sie w stosunku do tych, które są na drogowskazach PTTK. Czesto wprowadzaja w bład "tych co pierwszy raz w zimie".Może powinno sie je wymieniac na zimę albo chociaż dodawać tabliczkę ostrzegawczą że czasy przejść nie dot zimy? W zeszłym roku spotkałem grupkę która wychodziła w góry o godz 11 (!)... Moja taktowna uwaga nie spotkała się ze zrozumieniem...A potem wystarzczy zwichnieta noga, zawiany szlak czy zwykłe zmęczenie...I już GOPRowcy mają zapewnione długie spacery na świeżym powietrzu w poszukiwaniu bożych sierot...Jestem za tym żeby kazdy jadący w góry miał wykupione ubezpieczenie coś jak oc w aucie, z którego byłyby zwracane koszty akcji ratunkowych. Nasi politycy kartkują z wypiekami na twarzach najnowsze oferty odrzutowców dyspozycyjnych dla siebie, a tymczasem nasi dzielni ratownicy z sanoka musza latać poczciwym "michałkiem" starszym od wielu forumowiczów.. Generalnie na razie każdy idzie w góry na swoja odpowiedzialność, gorzej jesli nie jest odpowiedzialny...
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    ...jeno być niewidzialny jak Ten co mnie stworzył

  3. #13
    Bieszczadnik Awatar MF
    Na forum od
    11.2004
    Postów
    174

    Domyślnie

    Pomysł z "OC" w górach nie jest głupi, pod warunkiem, że nie będą to jakieś duże kwoty- trzeba pamiętać, że w tym układzie rozsądna większość będzie się składała przeważnie na pokrycie kosztów nierozsądku paru osób. Chociaż z drugiej strony nieszczęście może przydarzyć się każdemu z nas, pomimo zachowania ostrożności. Może warto byłoby wliczyć cenę takiego ubezpieczenia w opłatę za wstęp do BdPN?

  4. #14
    Bieszczadnik
    Na forum od
    02.2005
    Rodem z
    Warszawa, Ustrzyki Górne, Wetlina
    Postów
    142

    Domyślnie ZIMOWE przejścia w Bieszczadach - standardy i doświadczenia

    Cytat Zamieszczone przez Jabol
    Bieszczady to wcale nie kapusciane góry, zwłaszcza zimą, gdy czasy przejśc wielokrotnie wydłuzają sie w stosunku do tych, które są na drogowskazach PTTK.
    ŚWIĘTE SŁOWA
    Postrzeganie Bieszczadów ZIMĄ, zwłaszcza przez młodych turystów, którzy tu przybyli pierwszy raz, bywało i jest często lekceważące.
    Bo przecież widoczne górki są blisko (widziane z dołu) a na dodatek niziutkie.
    Księga wypraw bieszczadzkiego GOPR zawiera wiele opisów wypraw ratunkowych zimą po ludzi, którzy wykazali się dużą dozą lekkomyślności, a już na pewno całkowitym brakiem wyobrażni. Nadmieńmy, że kilka z nich zakończyło się śmiercią.

    A oto dwa pierwsze z brzegu zwyczajne przykłady braku wyobraźni (jak i wyrypiarze z tego forum znam ich trochę więcej).
    Styczeń 2005. Dzień był w miarę ładny, już się ściemnia, podwożę z Kalnicy do Wetliny trzech młodych ludzi. Wyglądają na zmordowanych, na oko 17-18 lat, wysportowani. Ubrani w dżinsy, dosyć lekkie kurtki, buty liche, takie "zimowe" z supermarketu, ŻADNEGO plecaczka.
    Rozmowa:
    A wie pan, zgubiliśmy się w górach.
    A gdzie byliście ? Na Smereku, strasznie głęboki śnieg.
    A mieliście ze sobą mapę ? Nie !!!
    A czekoladę (o coś do jedzenia i termos z herbatą już nie pytam) ? Nie ! A telefon komórkowy ? Nie ! Nie stać nas jeszcze.
    Bardzo poważnie mówię im o niebezpieczeństwach zimowych wyść w góry, podaję podstawowe zasady, dla wzmocnienia efektu opowiadam historię zamarznięcia na Szerokim Wierchu znanego przewodnika warszawskiego SKPB. Myslę, że coś do nich trafiło.

    Kilka lat temu - rozmawiałem z człowiekiem po fakcie. Prawdziwy survival-owiec, po wielu samotnych przejściach zimowych, b. dobrze wyposażony, lecz bez namiotu.
    Zima, człowiek przyjechał nocnym pociągiem z W-wy, autobusem do Dołżycy i ok. 15.00 postanawia przejść szlakiem przez Falową do schroniska w Jaworcu.
    Pogoda zła - pełne zachmurzenie, spory wiatr (ale przecież szlak idzie w lesie, nie będzie uciążliwy), sypie śnieg, momentami dość obfity.
    Po kilku godzinach marszu w głebokim śniegu człowiek gubi szlak (co nie jest specjalnie trudne w lesie), po kilku wywrotkach podczas forsowania jarów gubi kompas, czuje narastające zmęczenie (całonocna jazda pociągiem + wysiłek + wychłodzenie) jest przemoczony i kompletnie nie wie nic o kierunkach świata (normalka w takich warunkach bez kompasu).
    Decyduje się rozpalić ognisko, jednak kostki paliwa (miał) nie potrafią rozpalić nawet suchych gałazek pokrytych szadzią. Czuje narastającą senność i zmęczenie.
    Lecz MIAŁ KOMÓRKĘ!!! Postanawia zrezygnować z dumy wyrypiarza i dzwoni do GOPR-u ok. 21.00. W międzyczasie udaje mu się rozpalić ognisko przy pomocy palnika gazowego, poszła prawie cała mała butla (miał, lecz zważmy na niebezpieczeństwo wybuchu butli przy manipulowania przy rozpalającym się ognisku).
    GOPR dotarł do niego przed północą, był już w dosyć marnym stanie (znałem relacje kolegów z GOPR-u).
    Na moje pytanie nazajutrz (przypadkowo go podwoziłem), czy dalej będzie chodził samotnie po Bieszczadach zimą odpowiedział - oczywiście, to jest najfajniejsze.

    Potrzeba ciągłej EDUKACJI w zakresie przestrzegania podstawowych standardów w zakresie ekwipunku, zachowań oraz możliwych niebezpieczeństw podczas zimowych przejść nawet w niskich górach jest oczywista.
    To forum tylko przegląda bardzo wielu "gości", chodzi mi zwłaszcza o tych młodych, bez doświadczenia turystycznego. A może uruchomić TEMAT z motywem przewodnim "zimowe przejścia w Bieszczadach - standardy i ciekawe doświadczenia". Wiedza i niebagatelne doświadczenia wielu aktywnych forumowiczów (to widać po postach w różnych wątkach tematycznych) mogłyby służyć tej właśnie edukacji (nic tak nie uczy jak dobry przykład), a poza tym byłoby to naprawdę bardzo ciekawe.
    POZDRAWIAM rozsądnych i doświadczonych

  5. #15
    Bieszczadnik Awatar robines
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    dziura w Beskidzie Małym
    Postów
    441

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Jabol
    Jestem za tym żeby kazdy jadący w góry miał wykupione ubezpieczenie
    Popieram w stu procentach.Polska chyba jako jedyny kraj w Europie(oczywiście E.Zachodniej) nie ma urególowanej kwestii ubezpieczeń w górach.Ciągle się o tym mówi,ale nic w tej kwestii się nie robi.Nie wiem tylko czy "lobbing" w tej kwestii jest zbyt mały(np.ze strony służb takich jak gopr,topr itd) czy po prostu jak zwykle nikomu na tym nie zależy bo i tak nie ma odpowiednich środków i nie ma szans na urególowanie tej kwesti
    Pozdrawiam serdecznie.
    Jedzmy gówna, przecież miliony much nie mogą się mylić.

  6. #16
    Bieszczadnik
    Na forum od
    02.2005
    Rodem z
    Warszawa, Ustrzyki Górne, Wetlina
    Postów
    142

    Domyślnie

    O ile pamiętam to już w latach osiemdziesiątych temat górskich ubezpieczeń był w GOPR bardzo żywo dyskutowany i niewątpliwie były jakieś próby przekazywania stanowiska władz GOPR-u wyżej.
    Jednak pomimo miru i uznania jakim TOPR i GOPR cieszy się w społeczeństwie oraz bezwzględnej konieczności uregulowania tej sprawy "siła lobbingowa" tych organizacji jest żadna.
    Dla TOPR-u i GOPR-u kwestia tych ubezpieczeń ma zasadnicze znaczenie. Wiąże się z możliwością zwrotu kosztów akcji ratunkowych (zawsze bardzo wysokich) od instytucji ubezpieczeniowych oraz sponsorowania przez nie zakupów sprzętu ratowniczego.
    Przy mizerii własnych budżetów TOPR-u i grup regionalnych GOPR-u oraz od zawsze zmniejszających się dotacjach z budżetu państwa na ich działalność utrzymanie właściwego poziomu działań ratowniczych musi być nadrabiane poświęceniem ratowników.
    Sytuacja poprawiła się trochę w ostatnich latach, ale to tylko dzięki nabyciu przez władze poszczególnych grup regionalnych nadzwyczajnych umiejętności w wynajdywaniu sponsorów.
    Na marginesie ubezpieczeń - czy np.na dyżurce GOPR w Ustrzykach Górnych była i jest w ostatnich latach jakakolwiek reklama polskich (w teorii) firm ubezpieczeniowych? co świadczyłoby, że sponsorują GOPR.
    Więc jaka jest PRZYCZYNA ? Po prostu na takich ubezpieczeniach nie można byłoby ZAROBIĆ (lub bardzo niewiele), ponieważ ze względów społecznych te ubezpieczenia musiałyby być bardzo TANIE.
    Ot i całe wyjaśnienie większej siły lobby ubezpieczeniowego od wszystkich innych rozsądnych.

  7. #17
    Bieszczadnik Awatar naive
    Na forum od
    09.2004
    Rodem z
    Dolina Sanu
    Postów
    544

    Domyślnie

    Problem ubezpieczeń nie jest prosty do rozwiązania. Są oczywiście kraje gdzie jest to jakoś rozwiązane. Ale nie tyle w kontekście ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej z tytułu pobytu w górach, ale raczej z racji dość powszechnego takiego ubezpieczenia od odpowiedzialności w tych dziedzinach, gdzie nie ma OC obowiązkowego . Bo jak np. zdefiniować co to są te góry, gdzie istnieje obowiązek ubezpiueczenia OC? Czy np. wybierając się na Tarnicę musimy się ubezpieczyć a idąc do Sianek już nie ? Myślę że problem nie długo rozwiąże się sam, gdy wzorem zachodnim upowszechnią się procesy cywilne o wszystko/ najpierw sądy muszą przyśpieszyć/, jako antidotum rozwinie się nawyk zawierania ubezpieczenia od czego się tylko da.
    Pozdrawiam
    naive

  8. #18
    Botak Roku 2017 Awatar długi
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    2,381

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez jeden z Pulpitów
    Po prostu na takich ubezpieczeniach nie można byłoby ZAROBIĆ
    To nie tak.
    Każdy może ubezpieczyć się od NW ( grupy obowiązkowo), w dowolnej firmie ubezpieczeniowej. I jak taki delikwent połamie nagi, ręce, odmrozi uszy to ubezpieczyciel wypłaci poszkodowanemu pieniądze, pokryje koszty leczenia itd, w zależności od rodzaju polisy. Jeżeli koszty akcji ratowniczej TOPR, GOPR pokrywałby ubezpieczony, to polisa by zwracała, tak jak np pobyt w szpitalu, dodatkowe zabiegi i lekarstwa - (niektóre ubezpieczenia NW i zdrowotne) niezależnie od ZUS. Ale GOPR i TOPR nie wystawiają faktur za akcje ratownicze. Nie wiem jak teraz, ale kiedyś pogotowie wystawiało rachunki za nieuzasadnione wezwanie. Chyba zrezygnowano z tego, bo ludzie bali się dzwonić po lekarza. Jeżeli TOPR i GOPR włączone by były do systemu ratownictwa, mogły by być finansowane ze środków NFZ
    Długi

  9. #19
    Bieszczadnik
    Na forum od
    02.2005
    Rodem z
    Warszawa, Ustrzyki Górne, Wetlina
    Postów
    142

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez długi
    To nie tak.
    Przy całym szacunku do wszystkiego, co pisze na forum Długi nie rozumiem "co nie tak" w braku jakiegokolwiek zainteresowania towarzystw ubezpieczeniowych problemem ubezpieczeń, nazwijmy je ogólnie "górskich".
    A już najmniejszym problemem byłoby dla TOPR i GOPR wystawianie faktur - każda grupa prowadzi samodzielną gospodarkę finansową, z wszystkimi możliwościami się z tym wiążącymi.

    Cytat Zamieszczone przez naive
    Problem ubezpieczeń nie jest prosty do rozwiązania. Są oczywiście kraje gdzie jest to jakoś rozwiązane
    Racja, że nie jest prosty, ale są tym samym przykłady, które można byłoby dostosować do naszej specyfiki społeczno-gospodarczej. Czy wprowadzenie takich ubezpieczeń w tych krajach jest związane wyłacznie z nadgorliwością? Bo w zasadzie większego problemu nie ma (tak jak u nas). TOPR i GOPR są na każde zawołanie, a czy mają potrzebny sprzęt i środki to nie jest najważniejsze. Społeczny szacunek i uznanie powinny im wystarczyć.
    Dalej twierdzę, że towarzystwom ubezpieczeniowym ten problem "wisi" z powodu podstawowego - potencjalnie niskiej rentowności takich ubezpieczeń w polskich warunkach.
    Jeszcze raz powołam się na przykład bieszczadzkiego GOPR - widać sponsoring Plusa, Stotoilu, Żywca (nie wiem czy ostatnio), co świadczyłoby, że firmy te niewątlpiwie są o wiele bardziej związane z problematyką ochrony życia niż np. PZU czy WARTA, nie mówiąc o mniejszych.

  10. #20
    Bieszczadnik Awatar Marcin
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Zagórz
    Postów
    1,218

    Domyślnie

    Jeżeli TOPR i GOPR włączone by były do systemu ratownictwa, mogły by być finansowane ze środków NFZ
    Od 2004 r. GOPR znajduje się w systemie zintegrowanego ratownictwa... No ale ten wyraz na „f” to tak nie bardzo :)... czasami szyny na wyciągi podwożą.

    powołam się na przykład bieszczadzkiego GOPR - widać sponsoring Plusa, Stotoilu, Żywca (nie wiem czy ostatnio), co świadczyłoby, że firmy te niewątlpiwie są o wiele bardziej związane z problematyką ochrony życia niż np. PZU czy WARTA, nie mówiąc o mniejszych
    Od jakiś 2 – 3 lat sponsorem GOPRu jest FinLife (firma ubezpieczeniowa)... mi oferuje goprowcą swoje usługi.

    Po prostu na takich ubezpieczeniach nie można byłoby ZAROBIĆ (lub bardzo niewiele), ponieważ ze względów społecznych te ubezpieczenia musiałyby być bardzo TANIE.
    I tu masz Racje Pulpicie... Góry to miejsce podwyższonego ryzyka, a więc tym samym stawki ubezpieczeniowe również rosną... nie każdego byłoby stać na coś takiego, lub inaczej: nie każdą firmę ubezpieczeniową byłoby stać na atrakcyjną ofertę w tym segmencie ubezpieczeń.

    Jeżeli chodzi o śmigło (LPR) to lata tylko w dzień i przy dobrej pogodzie... większość akcji GOPRu jest w nocy i przy bardzo złej pogodzie.

    Kilka porad praktycznych:
    Na stronie: www.gopr.pl znajdują się aktualne warunki pogodowe w Bieszczadach (kliknąć na zakładkę pogoda).
    Do GOPRu są dwa darmowe telefony:
    - 985
    - 0601-100-300
    Jeśli chcecie uzyskać jakiś szczegółowych informacji np. na temat warunków na szlakach w Bieszczadach, warunkach na wyciągach zawsze można zadzwonić do centrali GOPR:
    - (013) 4632204

    Info aktualne:
    Jest 3 stopień zagrożenia:
    „na wielu stromych stokach pokrywa śniegowa jest utrwalona tylko umiarkowanie lub słabo wyzwolenie lawiny jest prawdopodobne już przy małym obciążeniu dodatkowym przede wszystkim na określonych stromych stokach; od przypadku do przypadku możliwe jest samorzutne schodzenie średnich bądź także pojedynczych dużych lawin poruszanie się wymaga doświadczenia oraz posiadania zdolności do lawinoznawczej oceny sytuacji; obszar możliwości poruszania się zostaje ograniczony rejonami zagrożeń”
    czyli:
    - nie chodzić pod nawisami
    - nie wchodzić na nawisy
    - uważać w „kotłach”

    - Informacje wszędzie podają że jest od 1 do 2 metrów na połoninach to prawda, ale miejscami śnieg jest tak wywiany że stąpając nawet w nartach czy rakietach zapadamy się w borówkach... trzeba szukać miejsc którymi da się przejść bo inaczej będzie się robiło 100m na godzinę (uwaga: nie robić tego kosztem bezpieczeństwa własnego i innych ludzi!)
    - Jak wiadomo na zimnie bateria komórki po prostu szybciej pada dlatego wychodząc w góry najlepiej trzymać komurke w jakimś ciepłym miejscu i mieć ją na ful naładowaną.
    - W momencie zauważenia schodzącej lawiny zawiadomić GOPR (być może „to” co ją wywołało jest pod tą lawiną)

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Na bieszczadzkich szlakach....
    Przez WUKA w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 06-09-2010, 13:11
  2. Toasty na szlakach
    Przez dorota z krakowa w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 113
    Ostatni post / autor: 29-10-2008, 20:34
  3. co z sytuacja na Sanie?
    Przez DOROTA w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 15-12-2002, 07:56

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •